Recenzje Smartfony
LOGO

Alcatel 2005 i 2010

Nie jesteście czasami zmęczeni wszechobecną technologią, dotykowymi ekranami, powiadomieniami z Facebooka na każdym kroku i natłokiem informacji? Ja zastanawiam się niekiedy, czy nie lepiej byłoby wrócić do starych, dobrych czasów, gdy w kieszeni wesoło podskakiwała Nokia 3310, telefon służył do dzwonienia, a zamiast najnowszej części Iron Man’a można było pograć sobie w Snake. I to tego, który nie przechodził przez ściany. Jakoś życie wydawało się wtedy spokojniejsze…

Całe szczęście wielu producentów nie poddało się w walce o klientów, którzy niekoniecznie chcą nosić ze sobą małe, drogocenne komputery. Alcatel co jakiś czas wypuszcza nowe telefony bez dotykowych wyświetlaczy, z małymi ekranami, które jednak w zupełności wystarczają do podstawowych funkcji, i klawiaturą, którą można poczuć. Ich możliwości oczywiście zwiększyły się wraz z upływem czasu, technologia wdarła się nawet w te podręczne urządzenia, które potrafią naprawdę sporo, jednak nie sposób przy nich zapomnieć, że komórka to przenośny telefon, a nie biuro. I dokładnie tak sprawa się ma z dwoma bardzo przyjemnymi modelami, które miałem niedawno okazję testować – 2010 i 2005. Nawet nazwy nawiązują do starych czasów, gdy nikt nie widział potrzeby, żeby telefon nazywać Ultra HD Galaxy Turbo Gravity One. 😉

Zestaw kolorów

Wygląd i konstrukcja

Obydwa telefony wyposażone są w ten sam zestaw dodatkowych gadżetów – douszne słuchawki, których jak doskonale wiemy nigdy za wiele, klasyczną ładowarkę pasującą do każdego, polskiego gniazdka, a także odczepiany kabel zakończony z jednej strony wtyczką USB, a z drugiej jego wersją mini. Obydwa telefony można ładować także z poziomu komputera i laptopa, a dzięki wykorzystaniu technologii USB łatwo zgrywa się filmiki, zdjęcia i proste programy (chociaż radzę się nie rozpędzać, 90% aplikacji, z których korzystamy na co dzień, na tych telefonach po prostu nie ruszy).

2010 jest składanym telefonem, z zamykaną klapką. Nie wiem dlaczego, ale gdy widzę podobne modele zawsze przypomina mi się sławna Motorola z Matrixa, przez którą Neo łączył się z Morfeuszem. Ale o ile tamten telefon wyglądał trochę topornie, ten jest bardzo elegancki. Obudowa jest zrobiona ze śliskiego, połyskliwego plastyku, jednak nie może tu być mowy o tandecie – wszystko zostało utrzymane w stonowanych kolorach, a jakość wykończenia nie pozostawia wiele do życzenia. Klawisze są przyjemne w dotyku, zrobione z matowego, lekko szorstkiego tworzywa, które zapobiega ślizganiu się palców. Guziki są spore i nie chwieją się, jak w niektórych tanich modelach. Zresztą ciężko o chwianie się, gdy cała powierzchnia jest gładka i nic nie wystaje ponad jej poziom. Przyciski, a w zasadzie same liczby na nich, są podświetlane, więc w ciemności bez problemu wykręcimy taki numer jaki chcemy. Komórka ma bardzo małe wymiary (może prócz grubości) – 106 x 52,5 x 13,55 milimetra, dzięki czemu mieści się praktycznie wszędzie. Miła odskocznia od ciągle powiększających swoje gabaryty smartfonów.

Alcatel z klapką

2005 jest bardzo podobny do wyżej opisywanego modelu, z jedną zasadniczą różnicą – ma klasyczny, otwarty układ, bez klapki zamykającej klawiaturę. Coś jak stara Nokia, tylko dużo ładniej wygląda. Układ klawiszy jest oczywiście doskonale znany z przeszłości – główny przycisk kontrolujący menu, strzałki we wszystkie cztery strony i dwie słuchawki – zielona i czerwona. Przyciski klawiatury mają wyjątkowo duże, podświetlane symbole cyfr, co na pewno będzie ułatwieniem dla osób starszych, dzieci a także słabiej widzących. Telefon waży tylko 85 gramów, co w porównaniu do nowoczesnych smartfonów jest wręcz śmieszną liczbą, a jego wymiary są bardzo zadowalające – mając 120 x 50 x 9,95 milimetrów telefon ma dokładnie takie gabaryty, jakie powinien mieć. Dobrze leży w ręce i jest niemal niezauważalny w kieszeni.

Alcatel 2005 wymiary

Wyposażenie

Obydwa telefony wyposażone są w dość małe, 2,4 calowe wyświetlacze, które jednak w pełni spełniają swoją rolę. Zupełnie zapomniałem, że gdy nie surfujemy po internecie, bądź nie gramy w skomplikowane gry, duże wyświetlacze nie są potrzebne. Trochę ciężko się do tego na początku przyzwyczaić, jednak już po godzinie użytkowania zapomniałem w ogóle o nowoczesnych ekranach. Wyświetlacz z matrycą TFT, która odbarwia się niestety po przyciśnięciu jej palcem, wyświetla 256 tysięcy kolorów, co jest przyzwoitą liczbą, jak na tak mały rozmiar. Również obsługiwana rozdzielczość, czyli 320 x 240 pikseli, nie rzuca się aż tak w oczy. Oczywiście widać tutaj małe kwadraciki, nie ma technologii HD lub Full HD do której tak wielu z nas się przyzwyczaiło, ale jakie miałaby ona tutaj zastosowanie? Żeby książka adresowa lepiej się prezentowała? Don’t think so…

Telefony wyposażone są w aparaty, które mają 2 Megapixele i wystarczają do podstawowych zdjęć cyfrowych. Kamery potrafią też nagrywać filmy, ale ich jakość lepiej przemilczeć – w tym wypadku jestem akurat mocno za nowoczesnymi smartfonami. Co ciekawe, obydwa modele mają 128 MB wewnętrznej pamięci, jednak do wykorzystania przez użytkownika – niecałe 13 MB! Jest to zdecydowanie za mało, dlatego producent zdecydował się na wyposażenie ich w wejście na kartę micro SD. Komórki obsługują nawet te o pojemności 32 GB, czyli gdy tylko włożymy tam nośniki pamięci, dostajemy naprawdę pojemne urządzenie. Szkoda tylko, że bez tego jesteśmy skazani na minimalną ilość miejsca.

dwa kolory Alcatel 2010

Jeśli chodzi o hardware to w porównaniu do smartfonów brzmi prawie śmiesznie, ale jednocześnie w zupełności wystarcza do obsługi takiego telefonu. 64 MB pamięci RAM radzą sobie z wszystkimi dostępnymi na tego rodzaju telefon aplikacjami i programami, a procesor o mocy 260 MHz ani razu nie przyciął się podczas działania telefonów. Również autorski system operacyjny sprawdza się doskonale – po funkcjach telefonu można poruszać się z dużą płynnością, a wszystko jest umieszczone dość intuicyjnie. Nie wiem czy to efekt dobrego zaprogramowania systemu, czy starych przyzwyczajeń, ale korzystało mi się z nich po prostu przyjemnie.

Możliwości i oprogramowanie

Telefony nie są oczywiście z innej epoki, i wyposażone są w nowoczesne technologie. Obydwa posiadają technologię Bluetooth, i chociaż jest to wersja 3.0, z trochę mniejszymi możliwościami, to bez problemu znajduje inne urządzenia, a skomunikowanie ich jest bardzo proste. Na systemie znajdują się już aplikacje takie jak Facebook i Twitter, i choć obsługa ich przez system WAP nie należy do najprzyjemniejszych na świecie, sprawdzają się gdy pilnie potrzebujemy coś sprawdzić, bądź umieścić na którymś z portali społecznościowych. Istnieje też bardzo przydatna opcja, której często brakuje w tańszych telefonach – możliwość blokowania numerów, od których nie chcemy odbierać połączeń. Nie raz uratowało mi to skórę. 😉

Alcatel

Są też dwie rzeczy, którymi telefony te znacznie górują nad wszystkimi innymi, nawet tymi najnowocześniejszymi. Jest to żywotność i cena. Telefony spokojnie wytrzymują nawet tydzień spokojnego użytkowania, a producent zapewnia, że można przez nie rozmawiać nawet 12h non stop. Bardzo miła odmiana po dotykowych telefonach, które trzeba ładować prawie codziennie. A cena mówi sama za siebie – za żaden z tych modeli nie wydamy więcej niż 200zł, co praktycznie w ogóle nie obciąża domowego budżetu.

Wszystkim, którzy z najróżniejszych względów nie chcą korzystać z rozwiniętych technologicznie smartfonów można więc śmiało polecić Alcatel 2005 i 2010. Bardzo solidne, dobrze wyglądające i przyjemne w użytkowaniu modele, które na pewno posłużą przez długie lata.

Bartosz Filipowicz

Zarówno Alcatel 2005 jak i Alcatel 2010 możesz znaleźć w naszym sklepie internetowym OleOle!

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?