Newsy
logo Alibaba

Wygląda na to, że chiński gigant – Alibaba – porównywany do amerykańskiego Amazonu – może mieć kłopoty, a to za sprawą podrabianych towarów, jakie są sprzedawane na tamtejszej platformie. Większość z nas doskonale zdaje sobie sprawę czym jest Alibaba i jakie serwisy posiada. Właściwie na wszystkich dostępne są podróbki, czy to w formie gadżetów, czy smartfonów, a nawet ubrań. Jest tego mnóstwo. Komuś jednak się to wyraźnie nie spodobało, a dokładniej firmie Kering do której należą takie marki jak Gucci oraz Yves Saint Laurent. Paryska firma postanowiła pozwać Alibabę przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości i domaga się ogromnego odszkodowania.

logo Alibaba

fot. Alibaba

W przypadku przegranej, Alibaba musiała by zobowiązać się do wypłacenia od 2 do 5 dolarów za każdą podrobioną rzecz marki. Nie ciężko byłoby się doliczyć, że sprawa rozgrywa się o miliony. Prawdą jest jednak, że w Chinach kopiuje się wszystko, więc nie wiadomo czy amerykańska decyzja w tej sprawie cokolwiek by zmieniła – oprócz zapłacenia odszkodowania. Co ciekawe. Kering informował już wielokrotnie Alibabę o naruszeniach, jakich dokonując tamtejsi sprzedawcy. Wskazywał nawet wyraźne źródła, ale sprzedawcy jak sprzedawali, tak dalej sprzedają. Alibaba nie zrobił kompletnie nic, by zmniejszyć lub w jakimś stopniu uciąć proceder nielegalnego obrotu podróbkami. Z tego też powodu zdecydowano się na pozew – wskazując to jako ostateczność w dochodzeniu własnych praw. Czy się powiedzie? Trudno powiedzieć, bo nawet gdyby Chińczycy wypłacili odszkodowanie, ciężko byłoby mi uwierzyć, że zrezygnowali by z ogromnego obrotu podrabianym towarem, a właściwie zakazali go swoim użytkownikom. Sprawa jest w toku.

Apple jak na razie nie ma w planach wypuszczenia własnego TV

W jednej z wypowiedzi z 2013 roku Tim Cook powiedział, że chciałby urzeczywistnić swoją wizję i mieć w swoim portfolio odbiornik TV. Nie da się ukryć, że wyprodukowanie przez Apple odbiornika TV byłoby ogromnym zaskoczeniem, a także nowym rynkiem zbytu. Zachodnie media donoszą jednak, że nie uda się zrealizować tego śmiałego pomysłu. Plan budowy odbiornika TV prawdopodobnie został odłożony na później – albo też w ogóle go anulowano. Dlaczego?

Istnieje kilka hipotez. Prawdopodobnie przedstawiciele Apple uznali, że rynek TV jest obecnie przesycony i ciężko byłoby przebić się w nim z własną ofertą. Chodzą głosy, że firma odchodząc od pomysłu budowy własnego TV skupiła by się na usługach, a nie sprzęcie. Prawdopodobnie więc szybciej ujrzymy usługę związaną z telewizją internetową, aniżeli sprzęt TV. Byłoby to mądrym posunięciem, naprawedno dużo bardziej przemyślanym niż tworzenie własnej platformy sprzętowej.

Telewizja internetowa od Apple miałaby oferować paczki kanałów, które za pomocą łącza internetowego byłyby przesyłane na urządzenia – najprawdopodobniej tylko na te z logiem nadgryzionego jabłka. Serwis TV miałby już zostać uruchomiony jesienią tego roku, co wydaje się być bardzo prawdopodobne – zwłaszcza, że już za kilkanaście dni czeka nas konferencja zorganizowana specjalnie dla deweloperów. Nie jest też tajemnicą, że Apple od dawna prowadzi rozmowę z sieciami kablowymi. Co z tego wyniknie? Zobaczymy niebawem.

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?