Recenzje Małe AGD
carneo_sc_710_HEAD

Muszę z całą szczerością powiedzieć, że pokochałem automatyczne odkurzacze. Tak jak jeszcze do niedawna ciężko było znaleźć choćby jeden czysty punkt w moim mieszkaniu, tak teraz jest zupełnie odwrotnie. I żeby nie było, wcale nie pokochałem sprzątania, dalej nie cierpię odkurzać, no ale w przypadku odkurzaczy automatycznych w ogóle nie muszę o tym myśleć – urządzenie po prostu posprząta samo. No cóż, 21 wiek nie tylko zapukał do mych drzwi, ale rozsiadł się wygodnie na kanapie i wyciągnął przed siebie nogi. A mi ani myśli się go przeganiać. Chyba staję się zbyt leniwy…

Carneo Smart Cleaner 710

Odkurzaczy automatycznych do testowania miałem przez ostatnie miesiące kilka. Były to zarówno te z najwyższej półki cenowej, czyli najbardziej zaawansowane technicznie, z mnóstwem różnych, mniej i bardziej przydatnych funkcji, jak i te trochę tańsze, twardo plasujące się w kategorii sprzętów ze średniej półki cenowej. Teraz jednak dostałem w swoje ręce odkurzacz Carneo Smart Cleaner 710, czyli model średniej klasy, nie wymagający kolosalnych nakładów finansowych. Oczywiście jak każdy podszedłem do niego na początku dość sceptycznie. Tym większe było moje zdziwienie, gdy okazał się naprawdę świetnym odkurzaczem, nie ustępującym konkurencji, i do tego dużo od niej tańszy. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

Carneo SC710 zapakowany jest dość klasycznie. Kolorowe pudełko z obrazkami odkurzacza, a w środku oczywiście samo urządzenie, usztywnione odpowiednio wyprofilowanym kartonem. Odkurzacz jest raczej klasycznych rozmiarów, ma okrągłą budowę, a jego średnica wynosi 32 cm, czyli wielkość średniej pizzy. Jest od niej jednak trochę grubszy, bo ma 9,2 cm wysokości. Rozmiary te sprawiają, że odkurzacz jest nie tylko bardzo mobilny, ale również wciska się we wszystkie możliwe zakamarki. Nie ważne czy jest to wolna przestrzeń pod szafką, łóżkiem, fotelami czy krzesłami – odkurzacz w znakomitej większości przypadków dobrze sobie radzi. Co prawda mi utykał regularnie w jednym punkcie (o czym później), ale cała reszta domu nie stanowiła dla niego terenu niezdobytego.

Carneo Smart Cleaner 710

Jeżeli chodzi o wygląd, to ciężko się spodziewać cudów po odkurzaczu automatycznym – to nie ma być ozdoba dla domu, a sprzęt, który dba o jego czystość. Nie znaczy to, że Carneo Smart Cleaner 710 wygląda źle, tylko, że nie ma tu żadnych zbędnych fajerwerków. Testowałem model srebrno-szary, który dobrze pasuje do innego sprzętu AGD. Jego przód, gdzie umieszczony jest zespół czujników zbliżeniowych, zabezpieczony jest czarnym elementem gumowym z wypustkami. Na pewno znacznie zwiększa jego wytrzymałość, a dodatkowo nie wygląda najgorzej. Na środku znajdują się 3 przyciski – Auto, Spot i Charge. Rozmieszczone są bardzo intuicyjnie, a obsługuje się je dotykowo. Pojemnik na nieczystości znajduje się na tyle odkurzacza (można się do niego dostać odwracając urządzenie do góry nogami) i wyjmuje się go bardzo łatwo. Patrząc na Carneo Smart Cleaner 710 całościowo można się nawet pokusić o stwierdzenie, że wygląda zgrabnie. Ja w każdym bądź razie polubiłem tego nowego domownika.

Jednego nie można odmówić temu odkurzaczowi – urządzenie wygląda na bardzo solidne. Mimo swojej stosunkowo niskiej ceny, próżno szukać wystających części, wyginających się powierzchni, czy odchodzącej farby. Urządzenie wygląda na bardzo dobre jakościowo, łącznie z plastikiem z którego jest zrobione. Na pewno nie jest on lekkim, tanim i łamliwym tworzywem, którego mnóstwo na rynku. Wszystkie ruchome części pasują do siebie idealnie, a kółka, jak i sam napęd działają bez zarzutu. Dodatkowo wszystko zabezpieczone jest fabrycznie folią, zapobiegającą zarysowaniom, szczególnie podczas transportu. Konstrukcyjnie jest jak najbardziej na plus.

Carneo Smart Cleaner 710

I tutaj przechodzimy do sedna sprawy, czyli do pracy odkurzacza. Pierwszą rzeczą, która rzuca się bardzo w oczy jest fakt, że odkurzacz jest bardzo… agresywny. 😉 Nie ma nic wspólnego z ostrożnymi, anemicznymi maszynami do czyszczenia podłóg, których sporo jest na rynku. Można powiedzieć wręcz, że jest małym wariatem, zwłaszcza gdy pracuje w szybszym trybie (trybów można wybrać 2, jeden wolniejszy, bardziej dokładny, a drugi szybszy). Odkurzacz jeździ po domu dość szybko i w zasadzie potrzeba tylko chwili, żeby z salonu trafił do łazienki albo kuchni. W odróżnieniu od wielu innych modeli, wyposażony jest z czujniki zbliżeniowe, co powoduje, że nie „obija” się o ściany, meble czy inne przeszkody – zbliżając się do nich zmienia kierunek jazdy, tak aby uniknąć zderzenia. Jest natomiast do tego stopnia żywiołowy, że lubi sobie czasem przestawić mniejsze meble (które z powodu swoich małych wymiarów nie są wychwytywane przez czujniki) , zwłaszcza te spod znaku Ikea. U mnie w mieszkaniu wyspecjalizował się w dokuczaniu małemu, lekkiemu stołowi, który stoi na środku pokoju dziennego. Dopóki go trochę nie obciążyłem, potrafiłem go znaleźć w różnych dziwnych częściach domu. 😉 Lampy, zwłaszcza te wysokie, to też coś, na co powinno się uważać. Co prawda wystarczy tylko przysunąć je nieco do ściany, żeby wywrócenie ich było niemożliwe, ale jednak lepiej być mądrym przed szkodą. Jeżeli tylko pamiętamy o tych wszystkich rzeczach, to intensywność i zapał z jakim Carneo bierze się do pracy, nie powinien być żadnym problemem, a wręcz odwrotnie – sporym pozytywem. Bo pomijając wszystko co wyżej napisałem, szybkość poruszania się Carneo Smart Cleaner 710 sprawia, że czas odkurzania znacznie się skraca w porównaniu z konkurencyjnymi modelami.

W związku z agresywnością Carneo Smart Cleaner 710 wiąże się jeszcze jedna historia. Otóż regularnie utykał pod moim łóżkiem w miejscu, gdzie schodziło ono lekko w dół. Wjeżdżał z rozpędem pod metalową listwę, i klinował się. Dużym plusem była w tym wypadku sygnalizacja dźwiękowa. Odkurzacz gdy zakończy pracę przed czasem (czyli na przykład utknie, tak jak w tym wypadku), sygnalizuje to poprzez wyraźne, ale nie przesadnie głośne, piknięcia. Łatwo można go więc znaleźć w domu, nawet gdy wpełzł pod jakąś szafkę. Wracając jednak do łóżka – głównym problemem był tu nie sam fakt klinowania się, tylko rysy, które powstawały na czujniku, znajdującym się na szczycie urządzenia. Szybko, przez brawurowe akcje sprzątające, czujnik uległ całkowitemu porysowaniu, i nie wygląda to najlepiej. No ale nie ma przecież urządzeń doskonałych.

Carneo Smart Cleaner 710

Carneo Smart Cleaner 710 wyposażony jest w mała zmiotkę, która zgarnia nieczystości pod siebie, ułatwiając odkurzanie. Sam system poruszania się sprzętu też jest ok. Chociaż na początku wydaje się dość chaotyczny, to jednak szybko można się doszukać w nim pewnej metody. Gdy jest mniej miejsca, sprzęt jeździ wzdłuż ścian, omijając każdą nierówność i przeszkodę. Za to gdy ma do czynienia z większą powierzchnią, zaczyna zataczać coraz większe, i większe koła, aż natrafi na ścianę. Nie pomija przy tym większości zabrudzeń, więc metoda chyba działa! Oczywiście odkurzacz wyposażony jest w czujnik wysokości, więc nie zjedzie ze schodów, nawet gdy gna przed siebie jak szalony. Nie jest może najdokładniejszym odkurzaczem, z jakim przyszło mi się zetknąć, ale już puszczenie go dwa razy na „obchód” załatwia sprawę. Co do programów – przyciśnięcie guzika Auto powoduje start odkurzacza. Zaczyna on po prostu odkurzać. Spot sprawi, że urządzenie stanie w miejscu i zacznie obracać się wokół własnej osi, czyszcząc dokładnie miejsce, w którym się znajduje. Natomiast przycisk Charge powoduje to, że maszyna zaczyna szukać stacji dokującej.

Warto wspomnieć też o dwóch, bardzo dużych ułatwieniach. Pierwszym jest fakt, że odkurzacz, po skończonej pracy (lub gdy po prostu bardzo tego potrzebuje) sam kieruje się do stacji dokującej. Jest to o tyle fajna sprawa, że Carneo Smart Cleaner 710 jest przez to praktycznie zawsze gotowy do pracy. Wielką frajdę sprawił mi też pilot. W sytuacjach, gdy odkurzacz ominął jakiś punkt, albo nie zebrał wszystkiego należycie ze swej drogi, po prostu kierowałem go za pomocą pilota w to samo miejsce, żeby się poprawił. Jestem człowiekiem, który w dzieciństwie nie zaznał jeszcze tych wszystkich samochodów zdalnie sterowanych, więc nic dziwnego, że taką radością napełniła mnie możliwość sterowania ręcznego odkurzaczem. Najwidoczniej niewiele trzeba, żeby mnie uszczęśliwić…

Carneo Smart Cleaner 710

Wraz z odkurzaczem dostajemy też od producenta kilka fajnych gadżetów. Pierwszym z nich jest stacja dokująca. Ładuje ona odkurzacz za pomocą metody stykowej. Oznacza to, że nie trzeba podłączać do Carneo Smart Cleaner 710 żadnych dodatkowych kabli, wystarczy, że sprzęt styka się czołem ze stacją dokującą. Same ładowanie trwa kilka godzin, ale dzięki funkcji samo powrotu do stacji, nie daje się tego w ogóle odczuć. Dostajemy też małą latarnię, dzięki której można tworzyć wirtualne ściany, których odkurzacz nie będzie naruszał. Dostajemy też poręczny, kolisty pilot, o którym pisałem wcześniej. Jest on na baterie (małe paluszki) i działa bardzo sprawnie. Dodatkowo na jego froncie znajduje się wyświetlacz LCD informujący o aktualnym programie lub stanie odkurzacza.

Podsumowując – kupując Carneo Smart Cleaner 710 na pewno się nie zawiedziemy. Jest absolutnie wart swojej ceny, co więcej, jest wart nawet trochę więcej. Doskonale sprawdza się w rolach, do których został stworzony, dobrze sprząta (choć zdarza mu się zostawić mały kłaczek zrolowanego kurzu za sobą), i nie jest zbyt głośny. Za tą cenę mogę zaręczyć, że nic lepszego nie dostaniecie. Polecam!

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

  • bogus

    fajny :) dostanę coś takiego w media expert może?

    • Bartek Filipowicz

      pewnie taniej w OleOle.pl 😉

    • Nie wiem jak w tamtym sklepie, ale w OleOle! na pewno taniej 😉

  • A co z funkcją mopa?