Recenzje Konsole i gry
Grim Fandango Remastered

W ostatnim czasie nastąpił prawdziwy wysyp gier odświeżonych – nie tylko wizualnie. Z uporem można twierdzić, że jest to winna konsol najnowszej generacji, gdzie gier dobrych, budżetowych i jakościowych jest jak na lekarstwo. Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Oczywiście, ma to pewien wpływ, ale nie dramatyzujmy, że producenci gier wysoko budżetowych są winni tego, że gry Remastered powstają. Powstawały one wcześniej i powstają i dziś. Nie ma w tym nic dziwnego, z tą jednak różnicą, że są na widelcu, bardziej zauważalne, a to z powodu wspomnianych już gier wysoko budżetowych. Gra Grim Fandango jest tego kolejnym przykładem.

Swego czasu, oglądając konferencję PlayStation 4, oczyma wyobraźni widziałem kolejny dobry produkt Tima Schafera. Moje przypuszczenia były podparte anglojęzycznymi przeciekami. Nie minęło zbyt wiele czasu, kiedy to usłyszeliśmy zapowiedź Grm Fandango w edycji odświeżonej – co ciekawe, nie tylko na PlayStation 4, ale także na komputery klasy PC, Mac, Linux, a nawet na PlayStation Vita. Nie mogłem jednak nacieszyć swoich oczu, bo graficzne koncepcje nie odkrywały tego, z czym kilka miesięcy później będę miał do czynienia. Prawdę mówiąc studio Double Fine, odpowiedzialne za ten i wiele innych ciekawych tytułów, wywiązało się z obietnicy dostarczenia dobrej gry, choć przyznam szczerze, że nie spełniło wszystkich pokładanych w nim nadziei – a przynajmniej takie jest moje odczucie.

Grim Fandango Remastered

Fabuła, to rzecz święta i bezzmienna

Fabularnie jest to wciąż ta sama gra, którą znamy z dzieciństwa – kto miał okazję grać za młodu w ten świetny tytuł, ten wie o czym piszę. Nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu mamy więc styczność ze śmiercią. Nasz główny bohater, niejaki Manny Calavera, pracuje dla Departamentu Śmierci – jakkolwiek to brzmi. Jego głównym zadaniem jest doprowadzić utrapione dusze do Krainy Umarłych. Robi to na wiele sposobów. Warto mieć jednak na uwadze to, że Manny, podobnie zresztą jak inni w grze, też jest martwy – nie należy więc do świata żywych, ale można to zaobserwować już na początku gry – trupiasta faciata to dominujące zjawisko. Ciekawostką jest jednak to, że nasz główny bohater nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego to jemu przypadło w zaszczycie piastowanie stanowiska we wspomnianym już Departamencie Śmierci. Robi to od dłuższego i bliżej nieokreślonego czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że nie jest dobry w tym co aktualnie robi. Ani razu nie zasłużył na miano pracownika miesiąca, choć stara się jak może. Co więcej, co chwile obarczany jest wieloma problemami, z którymi radzi sobie dość opornie. Można więc z pewnym przekonaniem napisać, że nie jest to ulubionego zajęcie naszego trupiastego przyjaciela.

Grim Fandango Remastered

Grim Fandando Remastered to klasyka gatunku gier przygodowych, nastawionych na interakcję z przygodnymi osobistościami tej zmarłej krainy – choć na pierwszy rzut oka przypomina to rzeczywistość, którą znamy, w której żyjemy. Po drodze przyjdzie nam spotkać wiele postaci. Większość z nich jest przedstawiona w sposób oryginalny. Ciężko tego nie dostrzec. Na pierwszy plan rzucają się zwłaszcza figurki calca, których w grze jest całkiem sporo. Te ożywione meksykańskie figurki są powiązane z celebracją Dnia Zmarłych. Ich obecność wcale więc nas nie dziwi. Co więcej, powoli się do niej przyzwyczajamy i traktujemy jako coś normalnego, nie wyłamującego się z kanonu żywych osobistości znanych z codzienności.

W grze Grim Fandando Remastered musimy być nastawieni na archaiczną rozgrywkę. Z upływem lat jej nie zmieniono, co jest godne podziwu – zwłaszcza, że niektóre odświeżone tytuły pozwalają zmienić sposób, w jaki można je przejść. Tutaj jest zupełnie inaczej, ale jest to ten stary świat, który znamy sprzed laty. Gracz w dalszym ciągu musi być nastawiony na żmudną eksploatacje otoczenia, szukania ledwo widocznych przedmiotów. Musi także nauczyć się łączyć je w jedno, jeżeli myśli o jakimkolwiek postępie w fabule. Warte odnotowania jest także to, że gra pod względem poziomu trudności jest bardzo nierówna. Poziom zagadek jest dość nieszablonowy. Czasami trafiają się te łatwiejsze, by w pewnym momencie zaskoczyć nas czymś trudniejszym. Dla mnie to magia gier przygodowych ubiegłego wieku.

Tylko jak tym sterować?

Zmianie na plus uległo sterowanie postacią. Choć wydawać by się mogło, że sterowanie myszką było w pierwowzorze bardziej przyjemne, to jest to mylne wrażenie, dla każdego, kto nie miał w ręku pada. Grim Fandango Remastered oferuje dwa rodzaje sterowania postacią. Pierwszym jest sterowanie padem, tudzież przyciskami kierunkowymi na klawiaturze. Natomiast drugim sposobem jest sterowanie dotykowe. Sprawdza się to na konsoli PlayStation Vita, która to obsługuje – przyzwyczaiło nas już do tego kilka tytułów.

Swoistą bolączką, może być zapis stanu gry. W grze nie ma opcji autozapisu. Zapis stanu gry odbywa się więc za pomocą manualnego wejścia do menu i wykonania tego ręcznie. Dla mnie nie było to zbyt wielkim utrudnieniem, ale gracze nowożytni nie są do tego przyzwyczajeni, dlatego może to stanowić dla nich pewien kłopot – być trochę niewygodne.

Graficznie nie powala

Pod względem oprawy graficznej gra prezentuje się dużo lepiej niż oryginał. Sęk w tym, że nie jest to nic powalającego, czy rewolucyjnego. Owszem, rozdzielczość tekstur lokacji i postaci została podciągnięta do zadowalającego poziomu, dodano także efekty świetlne, ale nie ma to nic wspólnego z takim odświeżeniem wizualnym, jakie zaserwował nam Capcom, wydając niedawno odświeżoną wersję Resident Evil HD. To nie ten poziom. Pod tym względem studio Double Fine nieco rozczarowało – jest kanciasto i nieprzyjemnie. Ciekawostką jest to, że w dowolnym momencie gry można zmienić oprawę wizualną, na znaną z pierwowzoru. Dopiero wtedy można ocenić pracę grafików, ale tak jak pisałem wcześniej, fajerwerków tu nie uświadczymy.

Grim Fandango Remastered

Od strony dźwiękowej nie można mieć zastrzeżeń. Ich jakość została jednak podciągnięta, choć w dalszym ciągu mamy do czynienia z tymi samymi podkładami co kiedyś. Bez rewelacji. Dodatkiem są ciekawe dialogi i komentarze Tima i ekipy – opowiadające o tworzeniu kolejnych etapów gry.

Podsumowanie

Jeżeli miałbym być całkowicie szczery, to przyznam, że Grim Fandango Remastered nie jest grą dla każdego. Nie każdy się w niej odnajdzie. Mam pewne wątpliwości czy obecni gracze docenią ten tytuł tak, jak na to zasługuje. Double Fine, mimo najszczerszych chęci, nie spełniło wszystkich pokładanych w nim nadziei. Przez to też gra wygląda, jak wygląda. Jeżeli jednak poziom grafiki nie jest dla Ciebie pierwszorzędnym wyznacznikiem dobrej zabawy, to możesz być pewien, że nasz protagonista odwdzięczy się miodnym klimatem i kilkugodzinną przygodą, której nikt nie chce kończyć. Taki jest właśnie Grim Fandango Remastered.

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?