Newsy
iphone5s_head

Gdy wczoraj koło godziny 18 naszego czasu pierwsi goście zbierali się przed siedzibą firmy Apple w Cupertino, w sieci można już było znaleźć dziesiątki artykułów opartych na różnej maści wyciekach. Od jakiegoś czasu spekulowało się, że firma z Kalifornii zaprezentuje nie jeden, jak robiła dotychczas, a dwa modele nowego iPhona – jeden będący regularnym następcą iPhone 5, i jeden będący jego tańszą, dostępną dla większej liczby użytkowników, wersją. Dodatkowo mówiono, że nowy model wyposażony będzie w następcę wyeksploatowanego dość mocno systemu operacyjnego iOS 6, oraz, że będzie wyposażony w czytnik linii papilarnych. Na dzień przed konferencją, „dziwnym trafem” z chińskich fabryk wyciekły zdjęcia nowych iPhonów – tak świat dowiedział się, że prócz standardowej czarnej i białej (zastąpionej jednak szarą) kolorystyki, będzie można dostać także telefon o złotej barwie. I tak, jak wszyscy się spodziewali – konferencja potwierdziła te informacje. Nie znaczy to jednak, że nie obyło się bez kilku niespodzianek. Przyjrzyjmy się więc telefonom, które już pod koniec września zaleją światowy rynek smartfonów.

iPhone 5S kolory

Trudno nie zauważyć, że wraz z odejściem głównego twórcy sukcesu firmy Apple, Steve Jobsa, zmieniła się odrobinę polityka firmy. Steve był gorącym zwolennikiem elitarności telefonów z jabłkiem na przedzie. Miały być obiektem westchnień tych, którzy nie mogli sobie na nie pozwolić, oraz wyznacznikiem statusu dla jego posiadaczy. Apple, przyciskany ze wszystkich stron przez takie giganty jak Samsung, czy powracająca do gry Nokia, zdecydował się na wypuszczenie tańszej wersji swojego smartfona. iPhone 5C dostępny jest w pięciu wersjach kolorystycznych – białej, niebieskiej, czerwonej, zielonej i żółtej. Nie umknęło to oczywiście uwadze specjalistom od marketingu i jeszcze podczas trwania konferencji można było zobaczyć przytyk Nokii na Twitterze. Dość celny zresztą…

Nokia vs. Apple

iPhone 5C nie różni się za bardzo od poprzedniej wersji tego smartfona, i takie były zresztą założenie – w końcu jak miałby się prezentować przy nim 5S, gdyby ich parametry były identyczne? Oprócz kolorowej obudowy zrobionej z poliwęglanu, dostajemy 4-calowy wyświetlacz Retina w rozdzielczości 1136 x 640 pikseli. Jest to dokładnie taka sama jakość jak w iPhone 5, co może odrobinę zdenerwować posiadaczy tego modelu, którzy rok temu wydali na niego niemałe pieniądze. W środku telefonu znajduje się układ Apple A6 z dwurdzeniowym procesorem marki Swift, który co prawda nie jest już największej świeżości, jednak ciągle dość dobrze daje sobie radę, szczególnie ze starszymi systemami operacyjnymi. 1,3 GHz nadaje mu odpowiednią szybkość, a 1GB pamięci RAM sprawia, że będzie działał płynnie – chociaż jeśli chodzi o produkty marki Apple nigdy nie było z tym większych problemów. Jeśli chodzi o wymiary to wynoszą one 124,2 mm x 58,4 mm x 7,6 mm, a dzięki 106 gramom wagi, z pewnością będzie co najmniej tak samo mobilny, jak jego starsza wersja.

Telefon jest dodatkowo wyposażony w technologię Bluetooth 4.0, co powinno znacznie przyśpieszyć wymianę plików. Kupując 5C dostaniemy możliwość łączności LTE i aparat 8 MPx – Apple zawsze pilnował dobrej jakości zdjęć i filmów. Telefony dostępne są w 2óch wersjach – z dyskiem o pojemności 16 i 32 GB, które oczywiście różnią się cenami – w przypadku podpisania dwuletniego kontraktu z operatorami z USA trzeba zapłacić odpowiednio 99 i 199 dolarów. Aparaty bez żadnych umów i restrykcji będą najprawdopodobniej kosztowały w okolicach 250 – 400 dolarów, czyli tyle, ile obecnie kosztuje iPhone 5.

iPhone 5C

Wydaje się, że iPhone 5C jest trafionym produktem. Przede wszystkim , otwiera on Apple na nowe, dynamicznie rozwijające się rynki – chiński, indyjski, rosyjski, czyli wszystkie te, gdzie konsumenci nie mogą sobie pozwolić na wydawanie dużych pieniędzy na, bądź co bądź, gadżety. Na pewno w Polsce też znajdzie się szerokie grono nabywców, zwłaszcza młodszych, marzących by mieć swojego iPhona. Jego specyfikacja nie jest tak zła jak można było się spodziewać, i tak naprawdę dostajemy to, co rok temu można było kupić za większe pieniądze wybierając iPhone 5.

Głównym produktem zaprezentowanym na wczorajszej konferencji jest oczywiście iPhone 5S – flagowe urządzenie marki Apple. Jak prezentuje się nowy smartfon?

iPhone 5S

Wyglądem bardzo przypomina poprzednią wersję – ale jest to dość popularne zachowanie firmy z USA, która nie porywa się z motyką na słońce, i nie stara się na siłę zmieniać dobrych, popularnych rozwiązań. Jedyną większą zmianą w prezencji telefonu jest zrezygnowanie z białego koloru. Nie wiem, czy był to dobry pomysł, w końcu Apple był firmą, która przywróciła biel w technologii, i niejako uczyniła go swoim znakiem rozpoznawczym. 5S będzie można dostać w trzech wersjach kolorystycznych – tradycyjnej czarnej, srebrnej, i co pewnie najbardziej ucieszy dzieci arabskich szejków – złotej. Z jednej strony jest to dość tani chwyt, z drugiej dość odważny, i możliwe, że jak w przypadku innych pomysłów Apple, okaże się strzałem w dziesiątkę.

iPhone 5S aparat

Wnętrze telefonu zmieniło się dość znacznie. Przede wszystkim jest wyposażony w zupełnie nowy, 64-bitowy procesor A7. Cztery rdzenie zwykłe, oraz dodatkowo cztery rdzenie graficzne (procesor graficzny PowerVR SGX554MP4) nadają temu telefonowi niespotykanej dotychczas szybkości – nawet dwukrotnie większej od poprzednich modeli. Dodatkowo nie wpływa to negatywnie na długość funkcjonowania sprzętu – konstruktorzy twierdzą, że 5S będzie w stanie wytrzymać nawet 250 godzin w stanie czuwania. 8 godzin rozmów, 10 godzin przeglądania filmów oraz 40 słuchania muzyki, to czas do jakiego Apple zdążył już nas przyzwyczaić, więc na tym polu próżno szukać większej rewolucji. Pewnym zaskoczeniem, zdecydowanie negatywnym, jest pozostanie przy 1 GB pamięci RAM. Można się było spodziewać raczej wzrostu jej ilości, konstruktorzy postanowili jednak, że wystarczy tyle, ile w poprzedniej wersji. Zrekompensuje to na pewno pojemność dysku twardego – dostępne są wersje 16, 32, 64 a nawet 128 GB.

iPhone touch

Dwie najważniejsze zmiany to wprowadzenie do urządzenia czytnika linii papilarnych, oraz nowa kamera, pozwalająca na wykonywanie filmów z prędkością 120 klatek na sekundę. Kamera ma aż 13 megapikseli, co pozwoli na uzyskanie naprawdę porządnej jakości zdjęć i filmów, ale dużo większą nowinką jest możliwość nagrywania i odtwarzania filmów w slow-motion. Już widzę natłok obrazków na Instagramie i Vime, pokazujących absolutnie każdą, codzienną czynność w zwolnieniu. Warto też dodać, że będzie można wybrać które części filmów będą przyśpieszone, a które zwolnione. Czytnik linii papilarnych jest natomiast dość kontrowersyjną sprawą. Można się było go spodziewać, gdy Apple zakupił firmę specjalizującą się w odczycie odcisków palców – AuthenTec. Technologia zainstalowana została zamiast popularnej slide to unlock, z którego dotychczas znany był iPhone. Czytnik wykorzystuje odcisk palca przy odblokowywaniu telefonu oraz uruchamianiu niektórych aplikacji. Apple wielokrotnie podkreślało, że odciski nie będą zapisywane na żadnych serwerach, a jedynie w pamięci telefonu, w tzw. bezpiecznej enklawie, więc teoretycznie nie grozi nam ich wyciek. Jednak w obliczu danych udostępnianych NSA przez Apple, ciężko uznać te zapewnienia za wiarygodne. Dodatkowo, o ile czytnik będzie się sprawdzał w cieplejszych krajach, to wystarczy sobie wyobrazić jak nieprzyjemną czynnością będzie odblokowanie telefonu w ulewnym deszczu czy -20 stopniach Celsjusza.

iPhone 5S i 5C

Mimo wszystkich wad i niedociągnięć, oraz braku rewolucyjnych zmian, sprzęt wydaje się być dobrze dopracowany. Wygląd, specyfikacja i osiągi z pewnością zadowolą fanów marki, a tych niezdecydowanych przekonać może tańsza wersja 5C. Czy jest to początek rozdrabniania oferty giganta z Kalifornii? No cóż, żeby się o tym przekonać, trzeba będzie poczekać do następnej, następnej, a potem jeszcze następnej edycji. A tymczasem warto zacząć zbierać pieniądze na nowy model.

Bartosz Filipowicz

Poprzednie modele iPhone możesz znaleźć w naszym sklepie OleOle.pl

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

  • Marcin

    Świetny artykuł! Nie jestem przekonany do czytnika linii papilarnych. Z jednej strony korzystając z Android’a udostępniamy dane o sobie do użytku Google ale w przypadku wycieku danych od Apple mogłoby to wiązać się z niezłym problemem. Jestem pewny, że wcześniej czy później będzie większa dyskusja na ten temat.