Recenzje Smartfony
jolla_HEAD

Jolla Phone – już samo imię tego telefonu budzi dziwne skojarzenia. Najważniejszą kobietą w biznesie telefonów komórkowych była (i w sumie ciągle jeszcze jest, choć pretendentów jest coraz więcej) zawsze Nokia. I okazuje się, że skojarzenie ma swoje poparcie w rzeczywistości. Jolla powstała w wyniku pracy  ponad 50 byłych pracowników Nokia. Opuścili oni załogę fińskiego giganta gdy Nokia przestała pracować nad ciekawym projektem Meego, by później przejść do Windows Phone, nowej gałęzi firmy Microsoft. Ich głównym celem było zbudować zupełnie nowy mobilny system operacyjny (OS) oraz opanować konstrukcje smartfonów do perfekcji. Dzisiaj, po wielu różnych przeszkodach  przez które ich system przeszedł, udało się im wpuścić na rynek smartfon oparty o nowe, innowacyjne oprogramowanie: Sailfish OS. Opiera się ono na otwartym formacie OpenSource, tak jak Mer, Nemo, Qt czy Linux. Oznacza to, że każdy może za darmo ściągać i modyfikować, ulepszać lub zupełnie zmieniać kod tego systemu. Jest to zawsze najlepszy sposób na dogłębne przetestowanie swojego systemu, oraz jego szybką rozbudowę. Trzeba przecież, żeby telefon miał bijące serce. A te, nasza nowa koleżanka Jolla, ma.

Design

Nie można oprzeć się wrażeniu, że Jolla jest po prostu ładna. Jest smukła, ma zaokrąglone krawędzie. Dodatkowo ma bardzo ciekawą budowę – składa się jakby z dwóch, połączonych telefonów, albo może połówek telefonów. Coś co tylko Skandynawowie, największy propagatorzy budownictwa modułowego mogli wymyślić. 😉 Bardzo podoba mi się to, że nie ma na dole ekranu żadnych przycisków. Coraz więcej telefonów oferuje obsługę jedynie za pomocą ekranu dotykowego, i to jest dobra droga – im mniej mechaniki, tym mniej może się zepsuć.

Telefon przyjemnie trzyma się w ręku, i po prostu czuć, że jest porządnie zrobiony. Materiały nie należą może do absolutnego topu – razi odrobinę plastikowy tył telefonu oraz ekran, który pomimo Gorilla Glass 2 (czyli dość wytrzymałej ochrony) trochę za mocno się brudzi, ale telefon jest solidny, i nic w nim nie trzeszczy, ani się nie rusza (a przynajmniej nie tam, gdzie nie powinno).  Ma aluminiowe wykończenie, a tylna, odczepiana obudowa jest matowa, i występuje w kilku, różnych kolorach. Ekran ma przekątną 4,5 cala, co daje nam absolutny, smartfonowy klasyk. Bardzo dobrze leży w ręce, nie jest ani za ciężki, ani za lekki (jeśli coś takiego jak za lekki smart fon w ogóle istnieje), a całość wyróżnia się dość wyraźnie na tle konkurencji. Chociaż oczywiście widać echa pracy dla Nokii, ponieważ niektóre rozwiązania są żywcem z tej firmy.

Jolla Phone 1

Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest zrobienie z drugiej części telefonu czegoś więcej, niż tylko obudowy. Poszczególne części (które rozróżnia kolor) wpływają na interfejs całej komórki. Jeżeli na przykład dołączę do telefonu powłokę z Angry Birds, gra ta wyświetli mi się na ekranie, i zostanie zainstalowana na dysku. Gdyby tylko wyobraźnia twórców telefonu poszła trochę dalej, moglibyśmy dostać pierwszy modułowy telefon, który pracuje z różnymi częściami, wyposażonymi w inne oprogramowanie. Na razie mamy jednak to, i jest to jakiś początek!

Hardware

Zagłębiając się do wnętrza telefonu Jolla łatwo zauważyć, że dzięki swojej budowie, ma bardzo łatwy dostęp do karty micro SD, więc jakby ktoś potrzebował dużej ilości pamięci – bez problemu można to zorganizować. Nie trzeba wyciągać baterii, żeby korzystać ze slotu, więc funkcjonalność smartfona zyskuje jeden punkt więcej. Ekran, jak już wspominałem, ma 4,5 cala, co pozwala mu na wyświetlanie grafiki o rozdzielczości 960 x 540 pikseli. Ja jestem zdania, że taka ilość w zupełności wystarcza przy wyświetlaczu tej wielkości, chociaż niektórzy wolą większą. Tutaj sprawdza się to całkiem nieźle, co pozwala nam zobaczyć pełnię nowego systemu operacyjnego Sealfish OS w pełnej okazałości.

Dwa aparaty, przedni o mocy 2 Megapixeli i tylny o mocy 8 Megapixeli to absolutny standard w dzisiejszych czasach, zresztą odnoszę też wrażenie, że nie został tutaj położony zbyt duży nacisk na aparat (i znowu – twórcy mogliby wyposażać poszczególne obudowy w aparaty o różnej mocy i jakości, żeby lepiej urozmaicić swój produkt). Ilość pamięci starczyłaby za to do nagrania niejednego filmu i całej tony zdjęć. Jolla ma 16 GB pamięci oraz miejsce na kartę micro SD dla tych, którym zawsze mało. Sam rdzeń telefonu to dwurdzeniowy Snapdargon 400 Krait 200 o mocy 1.4Ghz oraz wspomagający go 1GB pamięci RAM. Nie jest to na pewno konkurencyjny zestaw dla najlepszych telefonów na rynku, ale na potrzeby tego modelu akurat się sprawdza.

Jolla

Telefon wyposażony jest w też tylko w 2 przyciski, 1 podwójny na dźwięk, oraz jeden, na włączenie/wyłączenie/lock screen.

Software

Nowy system operacyjny, Sailfish, to prawdziwa mieszanka wad i zalet. Dawno nie przydarzyło mi się mieć tak mieszanych odczuć wobec jednego systemu. Bo z jednej strony mamy tu świetne rozwiązania i fajny układ graficzny, a z drugiej bardzo ubogie zaplecze i ciągłą niedoskonałość działania. Ale po kolei.

Menu jest jakby miksem Androida i Windows Phona. Aplikacje obsługuje się interaktywnymi (co trzeba podkreślić, ponieważ można je za pomocą gestów zmuszać do różnych działań) kaflami, które są bardzo intuicyjne i łatwo załapać jak z nich najlepiej korzystać. Główne menu, do którego trafiamy w Androidzie za pomocą przycisku Home uzyskujemy przerzucając ekran z dołu do środka (szybko poruszając palcem). Fajne i szybkie rozwiązanie, znane chociażby z telefonów LG (z tym, że tam odblokowuje się tak ekran, co jest bardzo wygodne). System działa dość płynnie (chociaż w zasadzie nie ma jeszcze zbyt wiele programów, które mogłyby go jakoś wyjątkowo nadwyrężyć), chociaż czasami widać, że to dopiero pierwsze wersje systemu – zdarzają się błędy, chociaż nie za często i nie krytyczne.

Podstawowe  aplikacje tak jak telefon, kontakty, aparat fotograficzny, galeria, ustawienia, przeglądarka, wiadomości, poradnik (który startuje po pierwszym włączeniu) i w końcu sklep. Tam niestety na razie wieje pustką. Jest coraz więcej aplikacji (na początku było naprawdę dramatycznie), jednak ciągle telefon nie oferuje tyle możliwości co konkurencja, a to jednak dość mocno go dyskwalifikuje. Co prawda telefon jest kompatybilny z programami na Androida, ale nie do końca dobrze działają – na przykład powiadomienia trzeba sprawdzać w centrum powiadomień, ponieważ niektóre się po prostu nie wyświetlają. Ale jest to krok w dobrym kierunku

Jolla pink

Nawigacja po sieci też trochę kuleje – czasami jest po prostu za wolna i zbyt mało intuicyjna.

Wniosek

Ambitny i odważny pomysł rebeliantów z Nokii to na pewno krok w dobrą stronę. Bardzo brakuje większej różnorodności wśród systemów operacyjnych, i dobrze, że ktoś stara się przełamać panujący impas. Jednak sam telefon ma jeszcze sporo wad, i cenę trochę niewspółmierną do możliwości. Jednak jeśli twórcy zdecydują się na następną wersję i przemyślą parę nowych możliwości, które ścieżka Jolli przed nimi otwiera, na pewno będę czekał z niecierpliwością!

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?