Recenzje Małe AGD
kuchnia_nastawna_1

Test kuchenki nastawnej Ravanson K-01T

Nie każdy z was wie, że posiadam własne (wynajmowane) biuro. Trzeba przyznać, że jest ono dość obszerne. W zasadzie mam tam wszystko co potrzeba – łazienkę, ogromne pomieszczenie, lodówkę czy nawet telewizor. Właściwie przyszło mi tam prowadzić drugie życie. Nie jest to dziwne, ponieważ mieszkam daleko miejsca zamieszkania i nie zawsze mam czas oraz chęci, by wrócić do domu. Poza tym podróż jest zwyczajnie długa i wyczerpująca (trwa 3 godziny). Z żoną i dzieciakami widzę się więc tylko w weekendy. Spokojnie – jakoś wytrzymujemy. Z racji tego, że nie mogę liczyć na pełnoprawne i ciepłe śniadania, postanowiłem coś zmienić. Stałem się posiadaczem kuchenki nastawnej Ravanson K-01T.

Wielkość nie ma znaczenia

W zasadzie wybór miałem dość okrojony, i przez chwilę zastanawiałem się nad wyborem palników elektrycznych. Szybkie obliczenie kosztów zabawy ułatwiło mi podjęcie ostatecznej decyzji, choć do końca nie było łatwo. Sprzedawca namawiał mnie na kupno większego palnika, jednak ja nie byłem tym zainteresowany – później przyszło mi spijać gorycz tej decyzji. Po zakupie udałem się więc do biura, by sprawdzić to cudo.

Ravanson

Rozpakowanie zajęło mi chwilę – opakowanie szczelnie zapieczętowane, dobrze zabezpieczone. Z natłoku zajęć zapomniałem zaopatrzyć się w butlę z gazem, a był weekend, więc musiałem poczekać do poniedziałku. To jednak mniejszy problem.

Kuchenka jaka jest, każdy widzi. Model turystyczny powinien sprawdzić się doskonale w terenie. Moim „terenem” będzie biuro. Jest prosto i estetycznie, a biały kolor powinien pasować w zasadzie do każdego pomieszczenia. K-01T wyposażona jest w jeden palnik, znajdujący się na samym środku urządzenia, i jedno pokrętło na jego przedzie. Służy ono do regulacji temperatury grzania i obsługuje się je manualnie – świat kuchenek nastawnych nie został jeszcze zdominowany przez wszechobecne panele dotykowe ;). W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o wielkości. Kuchenka jest mała, to fakt. Z początku sądziłem, że jeden palnik będzie wystarczający, jednak później rzeczywistość zweryfikowała moją początkową opinię. Znacznie lepiej byłoby, gdyby były dwa lub trzy palniki. No cóż, w chwili obecnej nie pozostaje mi nic innego jak pozostać przy jednym. Mój błąd. Jeśli jednak ktoś jest pewien, że wystarczy mu jeden palnik – ten wybór wydaje się być bardzo rozsądny.

Jakość wykonania K-01T standardowa. Metalowa obudowa, niewielka waga (1,2 kg) i stabilna postawa. Kuchenka została pokryta białą emalią, która o dziwo nie schodzi, a dodatkowo – nie brudzi się tak łatwo. Spodziewałem się, że zejdzie, bo w końcu to jeden z tańszych „palniczków” na rynku. Nic z tego! Na plus można zaliczyć także łatwe czyszczenie, ponieważ większość elementów jest rozbieralna – łatwiej więc dotrzeć nawet do trudno dostępnych zakamarków urządzenia.

K-01T

Pokrętło chodzi stabilnie i nie zanosi się na to, by mało kiedyś odpaść. Nie będę jednak tego obiecywał, bo wszystko jest możliwe. Wygląda jednak na dość trwałe, co jest wyjątkowo zaskakujące, biorąc pod uwagę niewielki koszt urządzenia. Producent wspomina też o mocy grzania kuchenki (1,84 W) oraz ciśnieniu nominalnym gazu (36 mBarów). Nie będę ukrywał, że zwłaszcza ostatni parametr to dla mnie czarna magia. Podłączam więc gaz (G30) i przystąpiłem do testów.

Sprawdzony w boju

Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że kupiony przez ze mnie sprzęt nadaje się do użytku w polu – w końcu do tego został stworzony. Nie miałem jednak możliwości prowadzenia żadnych testów na łonie natury. K-01T ma mi wystarczyć do przygotowania ciepłego posiłku na czas mojej nieobecności w domu. I szczerze powiem, że nie do końca się sprawdza. Nie mam zastrzeżeń do działania kuchenki – tutaj jest dobrze. Problem w tym, że jeden palnik to dla mnie za mało. Nasz szczęście cena sprzętu jest tak niska, że spokojnie mogę pozwolić sobie na tak „nieudany zakup”.

Przyrządzanie jajecznicy czy innych prostych dań jest łatwe, i takie ma być. Jeden palnik nadaje się do tego idealnie. Problem w tym, że nie zawsze mam ochotę na proste potrawy, przez co gotowanie z jednym palnikiem się nie sprawdza. Równoczesne podgrzanie mięsa czy warzyw nie wchodzi więc w grę.

kuchenka nastawna

Z ciekawostek dodam, że najlepiej zaopatrzyć się w cienkie garnki, patelnie itp. (wszystko co ma cienki spód). Dlaczego? Ponieważ zauważyłem, że płomień nie jest zbyt duży, przez co gotowanie potraw na grubszym spodzie będzie trwało dużo dłużej. Z początku męczyłem się z tym niemiłosiernie, ale po udzieleniu rady przez moją kochaną żonę, przystąpiłem do zakupu cieńszych garnuszków oraz patelni. Od tej chwili mogłem odczuć wyraźną różnicę w kwestii szybkiego przyrządzenia potraw.

Krótko i na temat

Turystyczna kuchenka Ravanson K-01T sprawdza się doskonale. Jest poręczna, lekka i zajmuje stosunkowo mało miejsca. To dobry sprzęt na większe wyprawy, kiedy chcesz przyrządzić coś ciepłego – w formie posiłku lub napoju. Jeżeli kiedykolwiek będę miał możliwość zabrać go w góry – na co jednak się nie zanosi – to nie omieszkam tam go przetestować.

W biurze się jednak nie sprawdził. Planowałem urządzić niewielkich rozmiarów kuchnię w wynajmowanej przeze mnie przestrzeni. Nie wyszło, ale ostatecznie nie jest źle. Na szczęście otrzymałem pozwolenie i na dniach montuje coś „potężniejszego”. Czekajcie więc na recenzję czegoś większego! 😉

Łukasz Musialik

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?