Newsy
14-letni chłopak
Spis treści
  1. To nie bomba

Wygląda na to, że zarówno pochodzenie, jak i nazwisko, może być odebrane jako potencjalne niebezpieczeństwo. Wystarczy tylko spojrzeć na imię i nazwisko niesłusznie oskarżonego chłopaka, by stwierdzić, że nawet w Stanach Zjednoczonych panuje pewna podzielność rasowa, albo inaczej, gotowość do obrony narodu. Chłopak nie wybrał miejsca urodzenia, imienia, ani tym bardziej nazwiska, a mimo wszystko los uśmiechnął się do niego i pomógł wyjść obroną ręką z oskarżenia, które w ostateczności mogło doprowadzić nawet do śmieci, o ile chłopak w czasie aresztowania zrobiłyby coś głupiego. Na szczęście stało się inaczej.

14-letni chłopak

fot. Wired

Ciężko uwierzyć, ale przez niesłuszną reakcję przewrażliwionej nauczycielki szkoły, gdzie uczęszczał Mohamed, chłopak stał się najsławniejszym nastolatkiem w kraju i na świecie. Jak jednak doszło do zatrzymania i oskarżeń o skonstruowanie bomby? W ramach organizowanego przez szkołę projektu, 14-letni chłopak skonstruował zegar elektroniczny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego specyficzny wygląd. Tak, wyglądał dziwnie. Zapewne to zwróciło uwagę jednej z nauczycielek, która w obawie przed kolejną katastrofą lub co gorsza zamachem terrorystycznym, zawiadomiła policję, która aresztowała młodego Ahmeda.

Prezenty od Microsoftu

fot. Microsoft-News

To nie bomba

Oczywiście, szybko okazało się, że owa „bomba” jest wspomnianym wcześniej zegarem. Wiadomość ta rozprzestrzeniła się błyskawicznie w mediach społecznościowych, gdzie wsparcia dla młodego Amerykanina nie szczędzili znany aktorzy, osobistości, a nawet koncerny. Jednem z takich koncernów był Microsoft. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się takiej reakcji po gigancie z Redmond.

Dowiedziawszy o tym co się stało, szybko zareagował wysyłając kolosalną ilość sprzętu do domu, gdzie mieszka Ahmed wraz z rodziną. Wśród dostarczonych urządzeń znalazł się m.in. tablet Surface Pro 3, opaska Microsoft Band, a także pakiet Office 365. To tylko kilka z nich – było ich znacznie, znacznie więcej. Poza tym, przedstawiciele koncernu wspierają go nadal za pośrednictwem Facebooka i Twittera. Miły gest, prawda?

Na koniec dodam, że całym tym zamieszaniem z „bombą” zainteresował się sam prezydent USA Barack Obama, który zaprosił niesłusznie oskarżonego Mohameda do siebie. I pomyśleć, że wszystko to przez jedną nauczycielkę. Może trzeba jej podziękować? Myślę, że chłopak już to zrobił.

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?