Recenzje Sprzęt audio
parrot_zik_HEAD

Parrot ZIK

Jak to jest testować czystą przyjemność? Jak to jest znaleźć w końcu urządzenie, które jest kompletne, skończone i prawie bez wad? Jak to jest cieszyć się jak dziecko po każdy uruchomieniu testowanego sprzętu? Ja właśnie to przeżyłem, bo przez ostatni tydzień miałem ogromną przyjemność testowania słuchawek Parrot ZIK. Słuchawek, o których wszyscy mówili w samych superlatywach, a mimo to sprostały wysoko podniesionej poprzeczce. Słuchawek, których po prostu nie chciało się zdejmować. I od razu ostrzegam, będę słodził, będę rozpływał się na temat tego urządzenia, więc jeżeli jesteście wrażliwi na pochwały – radzę szybko zmienić artykuł. Czas zaczynać!

Unboxing

Słuchawki wyglądają dobrze już w pudełku. Znajdują się w szarym, oldschoolowym opakowaniu z przezroczystym przodem. Nie czekając na nic, szybko je rozpakowałem, bo kusiły już przez folię. Nie myliłem się – słuchawki robią olbrzymie wrażenie, i to jeszcze przed wydaniem jakiegokolwiek dźwięku! Ale zanim opiszę ich wygląd może chwilę o dodatkach.

Parrot ZIK w pudełku

W pudełku znajdujemy dwa kable – jeden przewód audio i jeden USB/mini USB. Trochę dziwi brak ładowarki, bo w tej cenie producent mógłby się pokusić o takową. Nawet kable wizualnie prezentują się bardzo dobrze – są plecione na całej długości, nie ma mowy o plastiku. Jedynie końcówki są gumowe, jednak widać, że jest to gruba, wytrzymała warstwa gumy, odporna na mechaniczne uszkodzenia. Kolejnym mankamentem jest dość mała długość kabli, zwłaszcza przewodu audio. Rozumiem, że są to słuchawki bezprzewodowe, ale ze względu na akumulator, który lubi się rozładować w najmniej oczekiwanym momencie, kabel powinien być odrobinę wygodniejszy w użyciu. Na plus można za to uznać to, że słuchawki mogą pracować z rozładowanym akumulatorem, czerpiąc energię poprzez wyjście audio (mini Jack). Nie jesteśmy więc do końca skazani na kaprysy baterii.

Wygląd

Same słuchawki wyglądają po prostu świetnie. Na rynku znajduje się kilka modeli kolorystycznych, bardzo ciekawe są zwłaszcza te, ze złotymi wstawkami i białym obiciem, ja jednak testowałem te najprostsze – czarno szare. A mimo to ich wygląd powalał i bez trudu przyciągał wzrok.

Parrot ZIK - wygląd

Pałąk zrobiony jest z metalu, rzeźbionego w przyjemny, bardzo funkcjonalny sposób. Środkowa część łączenia słuchawek obleczona jest czarną skórą, a dzięki małej gąbce słuchawki przyjemnie i bezproblemowo układają się na głowie. Metalowe przyczepy, które utrzymują słuchawki wyprofilowane są doskonale – nie dociskają muszli za mocno do głowy (co często można spotkać nawet w słuchawkach z wyższej półki) a jednocześnie szczelnie przykrywają uszy, doskonale wygłuszając otoczenie. Wygłuszenie potęguje dodatkowo system ANC (Active Noise Cancellation), który dzięki czterem mikrofonom idealnie odseparowuje użytkownika od otoczenia, ale o tym w dalszej części recenzji.

Zarówno lewa jak i prawa słuchawka zrobione są z czarnego, gumo podobnego, matowego materiału. Jest on bardzo elegancki i miły w dotyku. Ocierając się o jakiekolwiek materiały (ścianę, oparcie fotelu, kaptur) nie przyczepia się do niego, nie powoduje to więc spadania słuchawek. W ogóle leżą bardzo dobrze, a dzięki regulacji pałąka, można je idealnie dostosować do swoich potrzeb. Jedynym kolorystycznym elementem jest właśnie miejsce regulacji – dwa stonowane, pomarańczowe elementy nadają słuchawkom subtelnej oryginalności. Przy uchu słuchawki obleczone są mięciutką gąbką obleczoną w skórę, która doskonale dopasowuje się do kształtu czaszki. Dzięki temu wszystkiemu urządzenia można używać długi czas, bez zmęczenia, a co za tym idzie, bólu uszu.

Parrot ZIK - wygląd 2

Obsługa

Prawa słuchawka jest swego rodzaju centrum dowodzenia sprzętu od Parrot. Obsługa jest bajecznie prosta, przyjemna, a jednocześnie robi spore wrażenie. Żeby pogłośnić jakiś numer wystarczy przesunąć palcem po słuchawce w górę, żeby ściszyć w dół. Przełączanie kawałków odbywa się w ten sam sposób – tyle, że palec trzeba przesunąć w tył lub w przód. Jednorazowe puknięcie w powierzchnię słuchawki zastopuje utwór, ponowne go uruchomi. Najfajniejsza jest za to pauza, którą uzyskujemy… po prostu ściągając słuchawki! Dzięki specjalnym czujnikom słuchawki rozpoznają kiedy ma się je na uszach, i po ściągnięciu pauzują muzykę. Jak bardzo jest to przydatne, gdy płacimy za coś w sklepie, czy choćby spotykamy znajomego na ulicy – nie muszę chyba mówić. Zawsze plątałem się w kablach, szukałem włączników i wyłączników muzyki, a teraz stopuję muzykę jednym, zgrabnym ruchem. Geniusz w swojej prostocie!

Słuchawki łączą się z urządzeniem, z którego chcemy słuchać muzyki, za pomocą Bluetooth 2.1. Przez chwilę myślałem, że może to odrobinę za stara technologią, jednak później uświadomiłem sobie, że będzie ona służyła tylko do odbioru sygnału audio – po co więc nowocześniejsza? Szybko okazało się, że wystarcza całkowicie, a dodatkowo działa bez najmniejszych zastrzeżeń. Mój iPhone od razu wykrył Parrot ZIK i jednym kliknięciem łączył się ze słuchawkami, które od razu były gotowe do pracy. Czasami zdarza się, że te najlepsze, napakowane najdroższą elektroniką sprzęty zawodzą przy najprostszych sytuacjach – tym razem jednak tak nie było.

Parrot ZIK - gąbki

Funkcje i możliwości

Żeby cieszyć się pełnią możliwości Parrot ZIK najlepiej ściągnąć bezpłatną aplikację ze strony producenta. Jest ona prosta i intuicyjna, obsługa słuchawek za jej pomocą jest czystą przyjemnością. Mamy w niej kilka głównych, podstawowych opcji, które dają spore pole do manewru jeżeli chodzi o ustawienie dźwięku. Equalizer, zwany najczęściej po prostu EQ, pozwala dopasować pod siebie poszczególne zakresy frekwencji dźwięku. Zależnie od upodobań można wytłuścić, podbić bas, zmniejszyć środek kawałka, czy sprawić, żeby góra była wyraźniejsza. Jeżeli nie chce się nam samemu bawić w ustawienia, można skorzystać z gotowych presetów, nazywających się adekwatnie do tego, co robią z muzyką. Mi najprzyjemniej słuchało się na „punchy”, który stawiał na głębokie basy i czystą górę. Oczywiście można też wyłączyć EQ i cieszyć się oryginalnym dźwiękiem, co jednak czasami potrafi nieprzyjemnie zaskoczyć – bas w oryginalnych ustawieniach jest trochę schowany z tyłu…

W aplikacji można również włączyć i wyłączyć Active Noise Cancellation, czyli aktywną redukcję hałasu. Pobiera ona niestety dość sporo energii, i z włączoną ANC słuchawki rozładowują się szybciej, jednak jej efekty są spektakularne. Dzięki czterem mikrofonom (nigdy nie słyszałem o aż tak dużej ilości) zbierającym odgłosy otoczenia, słuchawki potrafią idealnie odseparować nas od wszystkiego wokół. Żeby poczuć moc aktywnego wyciszania szumów wystarczy założyć je, nie puszczać żadnej muzyki, i wyjść na dwór. Cisza jest tak wyraźna, że aż przejmująca. Nie będę zaprzeczał – zdarzyło mi się, że podczas tego tygodnia testów traktowałem je po prostu jako nauszniki, skutecznie odcinające od hałasu dnia codziennego. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że wyłączając ANC odrobinę zwiększamy jakość odtwarzanej muzyki – przydatne zwłaszcza dla melomanów, potrafiących wychwycić mikro niuanse brzmieniowe.

Parrot ZIK - pałąk

Oprócz tego w aplikacji można zająć się ustawieniami słuchawek, sprawdzić poziom baterii (tutaj znalazłem drobny mankament – gdy ładujemy sprzęt, nie wyświetla się poziom naładowania baterii. Trzeba zakończyć ładowanie, sprawdzić ile procent nam zostało, i podłączyć jeszcze raz. Niby drobna rzecz, ale potrafi zirytować). Można też ustawić dźwięk tak, żeby brzmiał jak w pomieszczeniu – łącznie z promieniem i rozmiarem tego wnętrza. Ja sam nie lubię takich udziwnień, ale zawsze lepiej mieć taką możliwość, niż jej nie mieć.

Minusy

Oczywiście nie wszystko jest w idealnym porządku. Kilka drobnych wad i mankamentów sprzęt jednak posiada. Na przykład – panel dotykowy na prawej słuchawce jest odrobinę zbyt czuły. Czasami nie wychwytuje co było celowym przełączeniem utworu, a co przypadkowym muśnięciem, przez co ściągając kaptur, albo dynamicznie się obracając, można przełączyć kawałek. Niby nic, ale gdy się słucha godzinnego seta, ciężko potem znaleźć miejsce, w którym muzyka ucichła.

Następnym mankamentem jest brak ładowarki. Wydając tyle pieniędzy na słuchawki powinniśmy się raczej spodziewać dodatkowej ładowarki, zwłaszcza, że dołączone są też plecione kable. Marzy mi się ładowarka, która byłaby idealnie w designie słuchawek, i którą można by zabierać ze sobą bez wstydu. Tutaj mały minus.

Parrot ZIK zestaw

Nie mogę też nie wspomnieć o tym, że słuchawki 3 razy w ciągu tego tygodnia się zawiesiły, czy może nawet – oszalały. 😉 Sytuacja wyglądała za każdym razem tak samo – słuchawki zaczynały grać, ściszać się i podgłaśniać samoistnie, a w głębi słychać było co chwilę sygnały dźwiękowe, wydawane, gdy wykonuje się jakieś operacje (na przykład pauza, albo następny utwór). Oczywiście można temu zaradzić w sprawdzony, hakerski sposób – wyłączyć i włączyć urządzenie jeszcze raz 😉 – wszystko wtedy wraca do normy. Ale mały niesmak pozostaje.

Ostatnim mankamentem, który udało mi się znaleźć jest też niewątpliwie cena. Nie twierdzę absolutnie, że słuchawki są za drogie w stosunku do swojej jakości, bo tak nie jest. One po prostu są za drogie. Prawie 1,5 tysiąca złotych za słuchawki to cena odrobinę zaporowa. Bez problemu można znaleźć na rynku droższe modele, jednak jest to zazwyczaj sprzęt profesjonalny, w pełni specjalistyczny, więc ciężko go porównywać do Parrot ZIK. Ale jeżeli ktoś dysponuje taką sumą, i jeśli chce kupić słuchawki bezprzewodowe – warte są one każdej złotówki. Można powiedzieć, że jeżeli chodzi o słuchawki bezprzewodowe, to mamy Parrot ZIK i długo, długo nic.

Brzmienie

Parrot ZIK inside

Na koniec natomiast zostawiłem sobie ich największy atut, coś co wyróżnia Parrot ZIK spośród innych słuchawek. Jest to brzmienie. Zajmuję się muzyką od dłuższego czasu, i mogę powiedzieć tylko jedno – jest po prostu genialne. Basu jest odrobinę za mało gdy słuchamy muzyki bez używania EQ, o którym wcześniej wspominałem, jednak gdy wszystko ustawimy pod swój gust – słuchawki po prostu powalają dźwiękiem. Niskie tony są bardzo wyraźne, dojmujące i pełne, jednak nie przykrywają całej reszty. Wysokie tony są wyraźne, czyste i przyjemne dla ucha, co czasami jest ciężkie do osiągnięcia. Środek natomiast nie jest przykryty ani stłumiony, idealnie harmonizuje się z resztą dźwięków. Wszystko razem daje genialny dźwięk, za którym będę bardzo, bardzo tęsknił (a podkreślę, że sam nie mam słuchawek kiepskiej jakości, wręcz przeciwnie).

Podsumowując – jeżeli chcesz wydać około 1300zł na słuchawki bezprzewodowe, nie ma się nawet co zastanawiać. Parrot ZIK będą idealnym wyborem, bo mają wszystko, czego można by oczekiwać od takiego sprzętu, i zostawiają konkurencję daleko w tyle. Nie bez przyczyny reklamowane są jako najbardziej zaawansowane technicznie słuchawki bezprzewodowe. Bardzo gorąco polecam!

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

  • Naprawdę niezły model, ale tylko pod względem muzyki, jeżeli chodzi o wygląd wygląda naprawdę słabo

    • Bartek Filipowicz

      A mi się właśnie podobały też z wyglądu. Kolor, kształt i materiały, z których wykonane zostały słuchawki idealnie zgrywały się dla mnie w całość, dzięki czemu słuchawki po prostu dobrze wyglądają. Ale, wiadomo, gusta są odmienne, i rzeczywiście, potrafię sobie wyobrazić, że komuś mogłyby się nie spodobać 😉

      • Jakość wykonania super, co do tego nie ma wątpliwości, po prostu szkoda, że są takie “opasałe”, pałąk wygląda jak rączka od czajnika ;(

        • Bartek Filipowicz

          Hahahaha, rzeczywiście, jak powiedziałeś o rączce od czajnika, to zauważyłem podobieństwo. Jednak wydaje mi się, że jego grubość jest taka, jaka jest, ze względu na gąbkę, której użyto, by były wygodne – i takie są :)
          Pałąk może nie zachwyca, ale już same słuchawki (nauszniki?) robią świetne wrażenie!

  • Loree

    Ależ to jest frajda, taka w absolutnie czystej formie. Dźwiękowo genialne, zwłaszcza, kiedy dostosowałam parametry do siebie. Dźwięk czysty, i używając skrótu myślowego, nareszcie polowa orkiestry nie gra za drzwiami. Chyba poprawili oprogramowanie, bo używam tych słuchawek nieprzerwanie od dwóch tygodni (praca terminowa i cisza lub też 1 rodzaj dźwięku potrzebny) i nie zawiesiły się ani razu.

    Jak na razie widzę tylko plusy!

    • Dodam tylko, że TĘSKNIĘ za nimi niemiłosiernie! Sam mam Sennheiser HD-25, więc na jakość dźwięku i wygodę w ogóle nie narzekam, ale jednak po Parrot ZIK nie wydają mi się tak świetne, jak kiedyś 😉