Recenzje Małe AGD
Philips Satinelle HP64222

Kiedy przychodzi lato i zaczyna się robić ciepło, większość z nas zabiera się za swoją osobistą renowację. Spalanie zimowego tłuszczyku, zmiana fryzury i wymiana garderoby na letnią. Stroje kąpielowe, sukienki, spódnice i szpilki to coś, co każda kobieta lubi najbardziej. I wtedy się zaczyna… Wieczne golenie nóg, pach i okolic bikini, które zawsze kończy się tak samo – po trzech, czterech dniach trzeba powtarzać zabieg. Nie należę do najbardziej cierpliwych kobiet na świecie, ale za to, do najbardziej perfekcyjnych. Jeden odstający włosek i już nie mogę założyć nic, co by owy włosek odsłaniało…
Dlatego stwierdziłam, że postawię na depilację. Drogie Panie, musimy pogodzić się z tym, że depilacja w dzisiejszych czasach stała się standardem. Zaczęłam więc od kremów depilujących. Niestety, po nałożeniu skóra swędziała niemiłosiernie, a rezultaty były bardzo mierne, nie wspominając już o cenie przeciętnego kremu. Następnym krokiem był tradycyjny wosk i plastry do depilacji. Nakładanie ciepłego wosku było nawet przyjemne, ale po pierwszym zerwaniu plastra wiedziałam, że moja przyjaźń z tą barbarzyńską praktyką definitywnie się zakończyła.
Pozostał jeszcze depilator. Była to opcja, którą zostawiłam sobie na sam koniec. Nasłuchałam się od znajomych tylu opinii na temat tego urządzenia, że na samą myśl przechodziły mnie ciarki. Depilatory są drogie, wyrywają włosy z razem cebulkami, więc na pewno zabieg jest bardzo bolesny, i tak dalej, i tak dalej.
Pierwsze podejście do zakupu zakończyło się totalnym fiaskiem. Weszłam do sklepu, zobaczyłam ogromną ilość modeli z jeszcze większą ilością funkcji. Nie chcąc kupić czegoś, co będzie leżało odłogiem w szufladzie, wyszłam ze sklepu, postanawiając dowiedzieć się czegoś więcej na temat tych potencjalnych narzędzi tortur.
Po wstępnych badaniach opinii innych użytkowników, okazało się, że depilator może stać się moim najlepszym przyjacielem. Poszperałam trochę w sieci i postanowiłam wybrać prosty i niedrogi model. I znalazłam go… Depilator damski Philips Satinelle.

Zapoznanie się z Philips Satinelle

Po zakupie nadszedł czas na rozpakowanie nowego sprzętu. Szczerze mówiąc sam wygląd był zachęcający. Śliczne kwiatowe wzornictwo oraz elegancki i ciekawy design dostępny w dwóch kolorystykach: czarno – fioletowej i beżowo-pomarańczowej. Ja zdecydowałam się na beżową wersję. Wyciągając Philips Satinelle z pudełka od razu zauważyłam, że dzięki jego niewielkim rozmiarom i wyprofilowanemu, ergonomicznemu kształtowi dobrze leży w dłoni. Obudowa urządzenia jest solidna, dlatego od razu pomyślałam, że będzie idealny na dłuższe podróże. Obejrzałam go dokładnie z każdej strony, włącznie z głowicami, które trochę mnie przerażały… Wyciągnęłam z pudełka ładowarkę wyposażoną w długi kabel, ładne małe etui, szczoteczka do czyszczenia mojego nowego przyjaciela i jego instrukcję obsługi. Po zdobyciu odpowiedniej wiedzy zawartej w instrukcji stwierdziłam, że raz kozie śmierć i udałam się do łazienki.

IMG_7342

Depilowanie czy torturowanie?

Zdecydowanie depilowanie! Podłączyłam ładowarkę do kontaktu, Philips Satinelle do ładowarki i włączyłam go. Dźwięki wydawane przez to małe urządzenie na pewno nie należą do najcichszych, ale jego efektywność zupełnie to wynagradza. Porada dla początkujących (takich jak ja) należy zmoczyć nogi jak najcieplejszą wodą i wytrzeć. Wtedy skóra jest rozluźniona i włoski stają się łatwiejsze do usunięcia. Po włączeniu urządzenia zaczęłam depilację. Pierwsze pociągnięcia depilatora były dość bolesne, ale potem przyzwyczaiłam się do tego stopnia, że jeździłam swoim nowiutkim Philips Satinelle na całej długości nogi. Efekty były dosłownie rewelacyjne. Jeszcze nigdy nie miałam takiej gładkiej skóry.
Po dłuższej chwili zorientowałam się, że depilator posiada dwie prędkości. Jak dla mnie, lepsza była druga, szybsza wersja. Dużym plusem Philips Satinelle jest jego wielofunkcyjna nasadka Opti-start, posiadająca element masujący, który umożliwia uzyskanie maksymalnego kontaktu depilatora ze skórą, co skutecznie ją rozluźnia i sprawia, że urządzenie jest bardziej precyzyjne, co zaoszczędza nasz czas i chroni przed odczuwaniem dyskomfortu, kiedy urządzenie pociąga za włos, ale go nie usuwa.
Podczas pierwszej depilacji trochę eksperymentowałam z kątem ustawienia depilatora. Nasadka depilująca z 21 pęsetami świetnie ustawia urządzenie w taki sposób, aby nie ciągnęło za włoski, tylko błyskawicznie wyrywało je razem cebulkami. Natomiast dyski depilujące rewelacyjnie radzą sobie nawet z najkrótszymi włoskami nawet do około 1 milimetra! Już za pierwszym razem wydepilowałam wszystkie miejsca, które tego wymagały. Ból był odczuwalny, ale można się przyzwyczaić (z pewnością o wiele mniejszy niż przy stosowaniu plastrów z woskiem). Zauważyłam również, że po dłuższym czasie stosowania Philips Satinelle włoski odrastają krótsze i słabsze, dlatego depilacja jest potem nieodczuwalna.
Kabel urządzenia jest na tyle długi, że nie blokuje ruchów, dlatego podczas depilacji możemy sobie wygodnie usiąść, zamiast gimnastykować się po to, aby dosięgnąć do trudno dostępnych miejsc.
Już po pierwszym użyciu doceniłam to, że depilator jest bardzo prosty w użyciu. Czyści się go błyskawicznie. Wystarczy ostrożnie zdjąć głowicę i umyć pod bieżącą wodą. Z włoskami, które zagnieździły się w dyskach depilujących, bardzo dobrze radzi sobie dodana do zestawu szczoteczka.

Philips Satinelle HP64225

Philips Satinelle HP64224Philips Satinelle HP64226

Zaprzyjaźnieni?

Depilator Philips Satinelle jest idealny dla osób, które zaczynają swoją przygodę z depilacją. Jest prosty w użyciu i łatwy do wyczyszczenia. Dzięki małym rozmiarom i wygodnemu etui jest idealny na wakacyjne podróże i nie tylko. Depilacja nóg, pach i okolic intymnych stała się o wiele prostsza i skuteczniejsza. Koniec z tradycyjnymi maszynkami do golenia pałętającymi się po całej łazience. Co do ceny Philips Satinelle, jest bardzo przystępna. Biorąc pod uwagę ilość pieniędzy wydanych na kremy, woski do depilacji oraz maszynki do golenia i częstotliwość ich zakupu, depilator jest o wiele bardziej oszczędnym rozwiązaniem.
Co do pogłosek o nieziemskim bólu towarzyszącym depilacji, to naprawdę tylko plotki. Nie dajcie się zwariować. Dodając do tego świetne efekty i super gładkie nogi, przyznaję, że przyjaźń z depilatorem jest możliwa. Zakup Philips Satinelle był – jak dla mnie – strzałem w dziesiątkę! Teraz mogę zakładać ulubione sukienki i spódnice wtedy, kiedy mam na to ochotę, a wyjście na basen nie wiąże się już z godzinnym przygotowaniem.

Ida

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?