Recenzje Sprzęt audio
HEAD

Test słuchawek – Philips SHL3300

Słuchawek, które potrafią dobrze grać, jest na rynku cała masa. Łatwo się w tym wszystkim pogubić, trafić na coś, co nie do końca spełni nasze oczekiwania. Wszak nie wszystkie słuchawki są godnym nośnikiem każdego rodzaju dźwięku. Jedne, ze względu na swoje możliwości, są bardziej przydatne w odsłuchiwaniu muzyki elektronicznej, a inne z kolei, nadają się bardziej dla graczy. Wyjątków, absurdów i niedopasowanych konstrukcji jest wiele, o czym zdążyłem przekonać się osobiście. Przyszedł jednak czas na przetestowanie produktu marki Philips, który raz na jakiś czas, wabi mnie swoimi nowymi modelami. W tym przypadku chodzi o słuchawki SHL3300. Czy zawładnęły moimi uszami? Przekonajcie się sami.

Pierwsze spojrzenie

Kiedy otrzymałem do testów model SHL3300, byłem zdziwiony jak wysoką jakość sobą prezentują – nie jest mi dane często obcować ze słuchawkami z tej półki cenowej. Nie jestem przecież żadnym audiofilem, lecz zwykłym, przeciętnym graczem i słuchaczem muzyki. Dlatego też nie mam zamiaru testować słuchawek, w sposób wyrafinowany. Ot zwykły użytkownik komputera, ma możliwość wypróbowania i wydania opinii, na temat sprzętu, który jest mu tak obcy. Dodam też od razu, że do fanów disco nie należę. 😉

słuchawki Philips

Co by jednak nie mówić, warto podzielić się swoim pierwszym spostrzeżeniem. Wygląd to kwestia gustu. Mi osobiście nie przypadła opcja połączenia koloru czarnego z pomarańczowym. Nie widzę w nim nic złego, po prostu nie są to moje ulubione kolory. Nie ulega jednak wątpliwości, że słuchawki, już od chwili wyjęcia ich z pudełka, sprawiają wrażenie „twardej sztuki”. I choć nie miałem okazji przetestować innych modeli, to wierzę, że producent postawił na jeden z najlepszych „plastików” na rynku. Wiem jak to brzmi, ale musicie uwierzyć mi na słowo. Słuchawki są całkiem przyjemne w dotyku, giętkie, a przy tym nie sprawiają wrażenia, jakby miały za chwilę pęknąć. Przy mojej sporej głowie to spory atut.

Nie inaczej jest z wygodą użytkowania. Trzeba przyznać, że szeroki, a przy tym lekki pałąk idealnie pasuje do kształtu głowy. Osobiste wrażenie zostało potwierdzone pośród innych osób, które także miały okazję testować słuchawki Philips SHL3300. Na plus zaliczały także piankę EVA – znajdującą się na pałąku – oraz miękkie poduszki, które nawet po dłuższym odsłuchiwaniu, nie tworzyły uczucia dyskomfortu. Wydaje mi się, że nie ma się co dziwić, skoro słuchawki zostały przygotowane dla profesjonalnych DJ-ów, to ich wygoda użytkowania – noszenia na głowie – musi być wyraźnie odczuwalna. Z ciekawości sprawdziłem też inny rynkowy model, który po godzinie wytwarzania „szumów” doprowadził mnie do ataku nerwicy, co w tej klasie słuchawek nie powinno się zdarzać. Cóż, bywa różnie…

Philips logo

Podsumowując, jakość użytego plastiku stoi na bardzo wysokim poziomie. Złego słowa nie mogę też powiedzieć o lekkiej i wyjątkowo giętkiej konstrukcji. Zważywszy na fakt, że jest to „sprzęt” dla profesjonalistów, możliwość dłuższego odsłuchiwania muzyki ma tu ogromne znacznie, w czym oczywiście SHL3300 nie ustępuje konkurencji nawet na krok. Komfort w rozkoszowaniu się muzyką zarówno przy komputerze, jak i w plenerze (smartphone, mp3 player) jest bardzo duży.

Nowa jakość dźwięku

Wprawdzie nigdy wcześniej nie miałem styczności z tak często prezentowanym w dzisiejszych czasach, wysokiej jakości dźwiękiem, ale wiem że mogę wydać w miarę obiektywną opinię na ten temat. Od samego początku słuchawki Philips SHL3300 sprawiały wrażenie trwałych, przeznaczonych do profesjonalnych zastosowań. O dźwięku nie mogłem napisać nic więcej, dopóki nie podłączyłem ich do swojego sprzętu grającego. Jakie były moje wrażenia?

Philips nauszniki

To, co od początku rzuca się w oczy – a raczej w słuch – są głębokie basy, które towarzyszyły mi przez cały utwór, wybranej elektronicznej muzyki. Czystość prezentowanego dźwięku jest nieporównywalna z tym, co miałem okazję wypróbować wcześniej. Stwierdziłem jedno: „jest bosko!”. Jakość dźwięku jest naprawdę świetna i niezależnie od tego jakiej muzyki przyszło mi słuchać, moje odczucia były bardzo podobne. Zapewne ma to związek z 40-milimetrowymi przetwornikami neodymowymi, każdy o mocy 2200mW. Śmiem twierdzić, że to właśnie one zapewniały mi wspaniałe doznania podczas odsłuchiwanych utworów muzycznych.

Również wysokie dźwięki brzmią w tych słuchawkach bardzo dobrze. Nie są przytłumione, ale nie wybijają się też zbyt mocno na pierwszy plan. Mają przyjemną, ciepłą barwę, prawie jakby były lekko zmiękczone specjalnymi ustawieniami. Idealnie współgrają z basami, dzięki czemu całość tworzy szeroki, kompleksowy dźwięk, jakiego próżno szukać w tańszych słuchawkach.

Philips gąbka

Z tego co pamiętam, zmorą każdego, kto posiadał słuchawki na kabel, było jego częste psucie się. Marnej jakości tworzywa nie gwarantowały długiego czasu użytkowania kabla, czy wtyczki na jego końcu, a już na pewno nie jego ciągłego zginania, czy skręcania. Philips zapewniał, że kabel w recenzowanym modelu był zginany, aż osiem tysięcy razy! Ciężko było mi to policzyć, ale sam zginałem i skręcałem kabel, by sprawdzić czy producent mówi prawdę. Okazało się, że mówi, przez co ja straciłem ponad dwie godziny czasu na ugniataniu kabla. Mądre, nie? Podsumowując, kabel jest nie tylko trwały, ale i elastyczny. Przewód mierzy długość 1,5 m i tyle powinno nam wystarczyć.

Podsumowanie – dla kogo?

Niewielka, poręczna i co ważniejsze, składana konstrukcja, pozwala na łatwe przenoszenie słuchawek, także w niezaplanowanej podróży. Słuchawki doskonale sprawdzą się w pracy każdego DJ-a. Dlaczego tak sądzę? Fenomenalna jakość dźwięku, wygoda użytkowania oraz obracane elementy (nauszniki wykręcają się o 165°) sprawiają wrażenie obcowania ze sprzętem wyższej klasy, co zupełnie nie współgra z niską ceną produktu. Philips SHL3300 będzie dobry także dla osób „nieaktywnych muzycznie” (takich jak ja), które od czasu do czasu, potrzebują przesłuchać ulubionych kawałków, w możliwie najlepszej jakości dźwięku. Ja się nie zawiodłem.

Philips SHL3300

Łukasz Musialik

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?