Recenzje Małe AGD
zestaw

Szczoteczka elektryczna Philips Sonicare FlexCare Platinum – z czym to się je?

Odkąd pamiętam mam obsesję na punkcie czystych zębów, wręcz myślę, że jestem trochę od tej czynności uzależniona ;). W związku z moim uzależnieniem wypróbowałam całe tony różnorodnych szczoteczek do zębów, począwszy od zwykłych manualnych, na wielu rodzajach i markach szczoteczek elektrycznych kończąc – z różnymi efektami. Od dłuższego czasu nie wyobrażałam sobie mycia zębów inną szczoteczką niż elektryczna, która wydaje mi się dokładniejsza niż manualne mycie zębów. Manualną szczoteczkę zachowuję tylko w przypadku wyjazdów (zawsze to lżejszy bagaż) lub niespodziewanej potrzeby wyszorowania zębów na tak zwanym „mieście”.

O szczoteczce sonicznej usłyszałam parę lat temu. Dowiedziałam się z opowieści koleżanek, że reprezentuje ona nową erę w historii czyszczenia zębów. Ruchy włókien takiej szczoteczki dochodzą do częstotliwości dźwiękowej, która czyści bardzo dokładnie (jak informuje producent – nawet 7 razy lepiej niż zwykłe szczoteczki manualne), jednocześnie nie uszkadzając szkliwa i nie podrażniając dziąseł. Zaciekawiło mnie to bardzo, ale mój zapał nieco opadł, kiedy okazało się, że cena takiej szczoteczki jest delikatnie mówiąc bardzo wysoka (około 5-krotność szczoteczki elektrycznej ze średniej półki). Tak więc moje marzenia o wypróbowaniu tego cudu technologicznego na własnych zębach musiałam odłożyć na tak zwaną nieokreśloną przyszłość.

Sonicare - szczoteczka w etui

Aż tu nagle przypadkiem ku mojej nieopisanej radości pojawiła się okazja do wypróbowania jak działa szczoteczka soniczna, a konkretnie model Philips Sonicare FlexCare Platinum. Nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji!

Zawartość opakowania

Z namaszczeniem godnym produktu w tej cenie otworzyłam pudełko i moim oczom okazał się wspaniały widok. Sam wygląd Sonicare FlexCare Platinum robi niemałe wrażenie – chromowany, srebrny przód i matowy, biały tył szczoteczki wyglądają naprawdę ładnie i solidnie. W opakowaniu znajduję również nie jedną, a dwie stacje ładujące, podróżne etui (też ładny plastykowy mat) oraz zestaw dwóch końcówek do szczoteczki. Obie z plastykowymi nakładkami ochronnymi, co jest pomysłem genialnym w swej prostocie, bo nie spotkałam się jeszcze z takimi nakładkami, a przecież to oczywisty pomysł na ograniczenie ilości zarazków i bakterii na szczoteczce. W temacie bakterii – pierwsza (główna) stacja ładująca jest stosunkowo sporych rozmiarów, dlatego, że zawiera swoisty „schowek” służący odkażaniu końcówek światłem UV (tzw „sanityzer”) – szczerze powiedziawszy pierwszy raz widzę coś takiego na oczy – wygląda to ładnie i nowocześnie, więc nie mogę się doczekać pierwszego użycia. Druga stacja ładująca jest malutka – w zasadzie ma wielkość podstawy szczoteczki, co jest świetnym pomysłem na dłuższe wyjazdy (szczoteczka na pełnej baterii wg producenta wytrzyma około 3 tygodni), ewentualnie, gdy nie mamy zbyt wiele miejsca na półce w łazience. Etui podróżne oprócz ładnego, schludnego wyglądu świetnie spełnia swoją rolę – sprawdziłam w podróży – szczoteczka jest dobrze unieruchomiona, a do tego jest specjalne miejsce na dwie końcówki, które uniemożliwia ich przemieszczanie po całym etui. A propos końcówek do szczoteczki – w zestawie znajdują się dwie sztuki. Jedna do zwykłego mycia zębów, druga, mniejsza, do dokładniejszego czyszczenia trudno dostępnych miejsc. Dla mnie – kogoś z obsesją to wręcz za dużo, więc czuję się naprawdę dopieszczona przez producenta, który zdaje się pomyślał o wszystkim.

Sonicare - cały zestaw

Użycie szczoteczki

Przechodzimy do clou programu – używania szczoteczki. Pierwsze użycie wydaje się być dość osobliwe – szczoteczka wydaje trochę inny dźwięk niż szczoteczka elektryczna – można go przyrównać do delikatnego bzyczenia owada. Po przyłożeniu do zębów miałam przez chwilę wrażenie łaskotania, ale już po chwili łaskotanie ustaje i zaczynam czuć faktyczną pracę szczoteczki. W pierwszej chwili przyrównałabym to uczucie do bardzo, ale to bardzo delikatnego czyszczenia zębów przez piaskowanie u dentysty. Mam wrażenie, że ruchy końcówki szczoteczki są mniej widoczne, ale dokładniejsze niż szczoteczki elektrycznej nie-sonicznej. Końcówki szczoteczki InterCare zostały udoskonalone przez Philipsa – nowa formuła włosia umożliwia jeszcze dokładniejsze czyszczenie przestrzeni międzyzębowych oraz lepsze polerowanie zębów w celu eliminowania płytki nazębnej i przebarwień.

Sonicare - sama szczoteczka z nakładką

Funkcje szczoteczki

Szczoteczka posiada system informowania delikatną zmianą dźwięku o zbyt mocnym dociskaniu jej do zębów/dziąseł. Uświadamia nam tym samym, że większym naciskiem nie uzyskamy lepszego efektu, a możemy jedynie podrażnić nasze dziąsła. Oprócz informowania o intensywności nacisku, szczoteczka daje też znać, kiedy trzeba zabrać się za czyszczenie kolejnej części jamy ustnej. Jak dowiadujemy się z instrukcji na czas mycia zębów warto podzielić jamę ustną na 4 strefy i po kolei myć każdą z osobna, żeby mycie było mniej chaotyczne i bardziej efektywne. Oprócz tego szczoteczka ma trzy tryby intensywności działania oraz trzy programy działania: mycie codzienne, wybielanie oraz program dla dziąseł (czyli łącznie mamy 9 programów do wyboru). Prostym, ale też przydatnym udogodnieniem jest umieszczenie na szczoteczce informacji o poziomie naładowania baterii – nie każda szczoteczka ma taką funkcję, dlatego zwykle stale trzyma się ją na stacji ładującej, co raczej nie jest zbyt efektywne dla akumulatora. Jeszcze jedną zaletą wg mnie jest to, że końcówki do szczoteczki są stosunkowo małe – co jest bardzo wygodne przy czyszczeniu dalszych, trudno dostępnych rejonów jamy ustnej. Niby mała rzecz, ale naprawdę widzę różnicę w porównaniu do końcówek „zwykłych” szczoteczek elektrycznych, zwłaszcza tych mających element wybielający zęby (gumka pośrodku szczoteczki) – zawsze wydawały mi się zbyt duże i mało poręczne. Po skończonym czyszczeniu (2 minuty) szczoteczka automatyczne się wyłącza – informując, że efektywny czas mycia zębów został już osiągnięty.

Sanityzer

Po wyszczotkowaniu zębów skorzystałam z sanityzera – użycie jest naprawdę banalne – wkładamy końcówkę szczoteczki, zamykamy drzwiczki i przez 10 minut dzieje się magia – po skończonym cyklu końcówka jest sucha i ciepła (nagrzana światłem UV) i znajduje się na niej podobno o 99% mniej bakterii niż przed dezynfekcją.

Sonicare - wygląd sanityzera w pracy

Sonicare - wewnątrz sanityzer

Wnioski

Wrażenia? Czyste zęby bez kamienia i to na naprawdę długi czas! Zwykle już po kilku godzinach mam poczucie, że chętnie znowu wyszorowałabym zęby, a w przypadku Philips Sonicare takiej potrzeby nie stwierdziłam. Co do trybu „white”, to ciężko zauważyć jakieś spektakularne efekty po tygodniu stosowania, ale umówmy się, że spektakularne efekty widoczne są tylko przy wybielaniu u dentysty. Już samo wypolerowanie zębów i dbanie o dziąsła daje moim zdaniem dobre efekty.

Czy poleciłabym szczoteczkę Philips Sonicare? Zdecydowanie tak – jeśli chcecie mieć czyste zęby bez kamienia na dłuższy czas to ta szczoteczka jak najbardziej jest dla Was. Minusem, który i mnie swojego czasu odstraszył od wypróbowania takiej szczoteczki jest niestety cena, ale jeśli chcemy korzystać z najnowszej technologii i uzyskiwać zauważalne efekty na dłużej to myślę, że warto w nią zainwestować. Pamiętajmy również, że za tę cenę uzyskujemy dostęp nie do jednego, ale do dziewięciu różnych programów czyszczenia (połączenie 3 modułów pracy i 3 trybów intensywności), więc szczoteczka będzie raczej długo nam służyła, zanim stwierdzimy, że czas wymienić ją na nowszy model. Warto też wziąć pod uwagę, że w tej cenie dostajemy sanityzer, który zadba o to, aby ilość bakterii na naszej szczoteczce była minimalna, przez co nasze zęby będą jeszcze zdrowsze.

Jeszcze jednym minusem, którego się dopatrzyłam to cena końcówek do szczoteczki, która również jest dość wysoka, a jednocześnie praktycznie nie występują na rynku zamienniki. Ale jak napisałam wyżej – końcówki Philips Sonicare FlexCare Platinum tak samo jak sama szczoteczka zostały zaprojektowane do zaawansowanego czyszczenia zębów i jamy ustnej, więc pamiętajmy, że płacimy za najwyższą jakość czyszczenia zębów.

Plusy:
– czyste zęby bez kamienia na długo,
– łącznie 9 trybów pracy do wyboru,
– sanityzer,
– dwie ładowarki,
– opakowanie podróżne + nakładki na szczoteczki.

Minusy:
– Cena szczoteczki
– Cena wymiennych końcówek

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?