Poradniki
robot sprzatajacy

Chyba nikogo nie zdziwię, jeżeli przyznam, że sprzątanie nie jest przeze mnie uwielbianą czynnością. W końcu jestem facetem, a jak na faceta przystało, nie będę babrał się w ścierach i szorował szczotą. To nie dla mnie.

No dobra, troszkę sobie pożartowaliśmy. Prawda jest jednak taka, że choć nie lubię sprzątać – w szczególności zamiatać i myć podłóg – to jednak muszę to robić, aczkolwiek i tak robię to rzadko – na szczęście nie mieszkam sam, ale chce pomóc mojej żonie jak tylko mogę. Być może nie robię tego ofiarnie, bo zazwyczaj jest tak, że odganiam się od prac domowych jak tylko mogę. W końcu jednak ‘przychodzi kryska na Matyska’ i muszę się zająć najmniej lubianym przeze mnie zajęciem. To konieczność. A co, gdyby tak sprawić sobie robota sprzątacza? Oszczędność czasu? Byłby to z pewnością główny argument przemawiający za jego kupnem – tak mi się przynajmniej wydaje. Postanowiłem więc sprawdzić, czy warto jest dziś kupować automatyczną sprzątaczkę, zwłaszcza, że ceny są coraz przystępniejsze. A jeżeli już warto, to czym podczas zakupu się kierować?

Odpowiedź jak zwykle nie jest łatwa. Sprawdziłem kilka rynkowych modeli i muszę szczerze przyznać, że nie każdy z nich nadawał się do mojego domu. Abstrahując już od tego, że mam w domu zwierzęta (kota i psa), to w dodatku nie jest to zbyt dobrze ułożone mieszkanie. Poza tym, sporym utrudnieniem były wszechobecne rogi, wystające belki itp. „Sprzątaczki” nie miały łatwo i nie wszystkie poradziły sobie z zdaniem polegającym wyłącznie na sprzątnięciu kurzu, piachu i kilku śmieci. Nie będę teraz jednak szczegółowo przedstawiał testowanych przeze mnie modeli, ale możecie być pewni, że już na dniach zrobię mały ranking, w którym postaram się jak najdokładniej wypunktować zalety i wady robotów sprzątających – pochwalę zwłaszcza te, które poradziły sobie ze sprzątaniem, a nie miały łatwo (ciągle atakował je kot).

robot sprzatajacy

Jak to wszystko działa?

Na początku warto wspomnieć o tym, jak urządzenie działa, w jaki sposób radzi sobie z kurzem i co z ładowaniem – w końcu są to roboty bezprzewodowe. Robot funkcjonuje głównie dzięki wbudowanej kamerze i sensorom, które niejako tworzą siatkę pomieszczenia – niektórzy producenci twierdzą nawet, że z każdym dniem urządzenie powinno radzić sobie lepiej, poznając tym samym wszystkie zakamarki w domu. Być może jestem do tego nastawiony sceptycznie, ale w ciągu kilkudniowych testów nie zauważyłem praktycznie żadnych zmian, a już na pewno nie zauważyłem, by roboty lepiej, czy sprzątały.

Jak już wspomniałem, urządzenie funkcjonuje dzięki wbudowanej kamerze i specjalnym sensorom. Dzięki nim wie, gdzie znajduje się brud, a także jak powrócić do stacji dokującej. Po każdorazowym sprzątaniu, automatyczny odkurzacz przypina się do stacji dokującej i zaczyna proces ładowania akumulatora – i tak kilka razy dziennie. Dzięki specjalnie zaprojektowanej obudowie – większość z nich jest okrągła – mogą bez przeszkód obijać się między ścianami, czy dotrzeć w trudniej dostępne miejsca. Zazwyczaj jednak robot wie – dzięki wbudowanym czujnikom – że ma kontakt ze ścianą, którą lepiej jest jednak ominąć – to samo tyczy się schodów. Zainstalowane oprogramowanie sprawia, że urządzenie zachowuje się inteligentnie, a przynajmniej sprawia takie wrażenie.

No dobrze, a jak to jest z tym odkurzaniem? Większość testowanych modeli posiada specjalną rurkę obrotową, na której powierzchni znajduje się wiele włosowatych wypustek. Mechanizm obrotowy jest na tyle szybki, że brud bez problemu przedostaje się do głównego pojemnika – pod koniec dnia można go wyjść i wyczyścić.

Na jakie parametry zwracać uwagę?

Przede wszystkim musimy pamiętać o tym, że roboty odkurzające mogą jedynie czyścić podłogi. Nie nadają się do czyszczenia stołów, krzeseł, foteli czy kanapy – te musimy wyczyścić ręcznie. A wracając do parametrów. Warto jest sprawdzić pojemnik czyszczący. Większość producentów postawiła na bezworkowiec, a więc, gdy w specjalnie przygotowanym bębnie przybędzie brudu, trzeba go będzie wyciągnąć i wyczyścić. Nic trudnego. Uważajmy jednak na odkurzacze wymagające worka – to dodatkowy koszt dla użytkownika.

Zwracajmy uwagę także na takie parametry jak szybkość szczoteczki wewnętrznej i moc urządzenia. O ile szybkość szczoteczki da się w niektórych przypadkach kontrolować (choć mechanicznie jej nie przyśpieszymy), o tyle mocy już nie. Najważniejszym czynnikiem, na który szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę jest układ czyszczący. To najważniejsza rzecz w całym urządzeniu i to głównie od niej będzie zależeć skuteczność sprzątania. No dobrze, ale jak sprawdzić układ czyszczący? Czym się kierować? Sprawdzajmy element czyszczący z zamontowanymi szczoteczkami. Im jest ich więcej, tym urządzenie lepiej będzie radzić sobie z brudem na ziemi.

robot sprzatajacy

Korzystne cenowo?

Testowane przeze mnie modele były bardzo zróżnicowane cenowo. Wśród znanych producentów tego rodzaju urządzeń znajdują się m.in. iRobot, Neato Robotics, Samsung, Hoover, Agma, Carneo, Sencor, Globovac. Każda z firm prezentuje jednak zupełnie inną jakość i podejście do sprzątania. W zasadzie każdy z robotów działał inaczej. Nie trudno było też zgadnąć, który z nich jest najtańszy. Był jedna przypadek, który mnie zaskoczył – rzecz jasna pozytywnie. Ogólnie cena robotów odkurzających waha się w granicach od 300 do nawet 2500 złotych. Jak widać, zróżnicowanie cenowe jest dość spore. Czasami jednak warto dopłacić więcej, by mieć pewność, że robot posprząta nagromadzający się w domu brud.

Podsumowanie

Czy warto jest kupić robota automatycznie odkurzającego? Na dzień dzisiejszy traktowałbym to raczej ciekawostkę, bo choć podłoga jest z reguły czysta, to jednak robot (przynajmniej w obecnej generacji) nie jest w stanie zastąpić ludzkiego sprytu. Machanie zmiotką, czy odkurzanie ręczne, to jak na razie jedyny i pewny sposób na to, że mieszkanie będzie w 100% czyste. Robot nam tego nie zapewni. W dodatku rozbieżność cenowa pomiędzy poszczególnymi producentami jest spora, dlatego też już niebawem napiszę, na co należy uważać przy zakupie taniego robota sprzątającego – jego niska cena nie wynika jedynie z marży producenta. Tak czy inaczej, myślę że warto jeszcze chwilę poczekać i wstrzymać się zakupem „sprzątaczki”.

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

  • gargamel

    Mam model Roomba 780, nic dodać nic ująć. Odwala kawał dobrej roboty, a bardzo łatwo go obsłużyć. Włączam sprzęt, a sam idę się umyć. Nic nie robię, a porządek utrzymany 😀

  • Patryk Gawron

    A jak takie roboty sprzątają w porównaniu do tradycyjnego odkurzania? Trzeba po nich poprawiać?

  • Krystian

    Mój model roomby 870 nie wymaga żadnego poprawiania po odkurzaniu, dokładnie zbiera śmieci i wwinięte niekiedy w dywan włosy, jeszcze się nie zdarzyło, żebym musiała odkurzać po robocie osobiście… a używam go od pół roku co najmniej dwa razy w tygodniu.

  • Patryk Gawron

    Hm… ale są miejsca w mieszkaniu, gdzie np. wymagane jest większe zainteresowanie, bo np. jest więcej okruchów, a w niektórym nie ma wcale. A robot wszędzie sprząta tak samo? Bo odkurzaczem centralnym mogę w jednym miejscu kilka razy przejechać, a robot wydaje mi się zbyt chaotyczny i może nie poradzić sobie z niektórymi miejscami.

  • Krystian

    Nie wiem jak inne roboty, ale roomba ma czujniki wykrywające „brud”, wie ile ma sprzątać, by było czysto i porządnie, nie ruszy się dalej dopóki czujnik będzie wykrywał miejsca wymagające dodatkowego odkurzenia.