Poradniki
iRobot Scooba 450

Bajkowa wizja rodem z Jetsonów, gdzie robot sprząta i wykonuje – umówmy się – nieprzyjemne dla nas czynności powoli staje się faktem. Za dowód niech służy coraz większe zainteresowanie, tego rodzaju sprzętem, przez wielkie korporacje. Bo przecież jeszcze jakiś czas temu na próżno można było szukać producentów takich jak Samsung. Dziś jest to norma. To ważny rynek, ale urządzenia czyszczące wciąż nie są w stanie zrobić tyle co człowiek, choć nie odczuwają zmęczenia – w ostateczności rozładowany akumulator.

Nie da się ukryć, że robot sprzątający wciąż traktowany jest jako przerośnięty, ale i drogi gadżet – uważany za zbędny. Niby przydatne urządzenie, ale zbyt drogie dla ogółu, przez co nie każdy ma sposobność przetestować jego możliwości. Większa konkurencja skłania producentów do bardziej wytężonej pracy, przyłożenia się w każdym aspekcie sprzętu, ale także przyczynia się do niższych cen. Konkurencja jest więc dobra, a nawet wskazana. Dlaczego więc już dziś go nie kupić i cieszyć się zaoszczędzonym czasem, który jak zwykle musielibyśmy spędzić na zamiataniu podłóg? Bo to wciąż gadżet, przydatny i ciekawy, ale jednak gadżet. Odpowiadając więc na tytułowe pytanie – jeszcze nie.

iRobot Scooba 450

fot. producenta

Robot, który sprząta – jak działa?

Teoretycznie nasz „mały przyjaciel” nie wygląda na szczególnie skomplikowane urządzenie. A może raczej nie wyglądał? Wszystko się zmienia, więc i roboty sprzątające uległy metamorfozie – od wyglądu, po możliwości techniczne, a na funkcjonalności kończąc. Obecnie dostępne na rynku modele choć mając coś z małego, zdalnie sterowanego pojazdu, to jednak są wyposażone w szereg czujników odpowiadających za pracę urządzenia. Ważne jest jednak to, że urządzenie samoczynnie porusza się po naszym domu, bez potrzeby kontroli ze strony użytkownika. Nie ma więc pilota, który posłuży za sterowanie robotem.

Wspomniane wcześniej czujniki mają za zadanie wykryć przeszkodę, która dla naszego robota okaże się być nie do pokonania. W ten sposób urządzenie jest w stanie wyryć leżącą zabawkę, ścianę, nóżki od stołu i skutecznie je ominąć. Działa to także w przypadku schodów, przez co robot pozostaje w strefie bezpiecznej – tym samym nie spadnie i nie rozbije się. Z każdym nowo wypuszczonym modelem praca czujników zdaje się być lepsza, bardziej dokładna, ale duża odpowiedzialność za prawidłowe ich działanie leży po stronie oprogramowania – tworzy mapę terenu. Mając w domu takiego robota ograniczamy się wyłącznie do opróżnienia pojemnika z zebranymi w ciągu dnia zanieczyszczeniami.

ASUS Eclean EC-02

fot. producenta

Akcesoria

Roboty sprzątające posiadają sporo akcesoriów, które w znacznym stopniu mogą podnieść efektywność ich pracy. Wśród z nich znajdziemy szczotki o krótkim i długim włosiu, zupełnie innym profilu ułożenia, czy na gumowych ściągaczach kończąc. Każdy z nich przydaje się do różnego rodzaju zabrudzeń. Niemniej, istotny jest proces wymiany, bowiem szczotki lubią się zużywać. Na szczęście nie ma większego problemu z wymianą zużytych części. Zupełnie inaczej ma się sprawa z akumulatorem, który po długotrwałej pracy tracił swoją pojemność – jego wymiana jest kosztowna, często droższa od zakupu nowego modelu.

Samsung VR20H9050UW

fot. producenta

Stacja dokująca

Patrząc na pracę urządzenia, na sam pierw przychodzi namyśl o czasie pracy na akumulatorze. Ten, choć nie jest długi, to jednak w zupełności wystarcza do posprzątania podłóg. Jeżeli jednak zdarzyło by się, że w czasie pracy zabraknie mu energii lub poziom akumulatora zbliży się do zera, samoczynnie powróci do stacji ładującej. Z tego też względu stacja dokująca jest integralną częścią całego zestawu. Minusem jest rzecz jasna ciągły pobór prądu podczas ładowania oraz czuwania.

Same zalety – gdzie są więc wady?

Postęp technologiczny mający na celu dostarczenie nowych, często lepszych (bo i lepiej sprzątających) robotów nie zmniejszył ich największej wady. Urządzenie te nie są idealne, głównie przez brak należytej dokładności. O ile w przypadku równej powierzchni, bez przeszkód, urządzenie jest w stanie posprzątać praktycznie wszystko, to już w przypadku krzeseł i stołów tak nie jest. Dlaczego? Ano dlatego, że urządzenie nie mieści się w wąskich szczelinach. Nie jest więc w stanie posprzątać całej powierzchni, choćby nie wiem jak chciało. Mimo to roboty stają się coraz ciekawszą alternatywą dla szczotki/miotły. Warto więc przyglądać się rosnącemu potencjału robotów sprzątających, ale do samych urządzeń podchodzić z lekką dozą nieufności – przynajmniej na razie. Jeżeli jednak zdecydujecie się na zakup, przyjrzyjcie się poniższym modelom – sprawdzone przez ich użytkowników i warte polecenia.

iRobot Roomba 620

fot. producenta

Samsung VR20H9050UW

Samsung VR20H9050UW to prawdziwy potwór. Według producenta model ten posiada bezkonkurencyjną siłę ssącą (technologia Digital Inverter), co zdają się także potwierdzać zadowoleni użytkownicy. Poza tym, posiada jedną, ale za to bardzo ciekawą funkcję. Za pomocą dołączonego do zestawu pilota jesteśmy w stanie wskazać miejsce, gdzie robot ma się udać – sprzątając tym samym wskazany fragment podłogi. Doskonale radzi sobie z mniejszymi, jak i większymi zanieczyszczeniami – sierść zwierząt.

Zamów ten produkt w OleOle!

iRobot Scooba 450

Równie mocny, co jego poprzednik. Co ciekawe, nie jest to automatyczny odkurzacz, a urządzenie do mycia podłóg. Według producenta, iRobot Scooba 450 jest w stanie odpowiednio zwilżyć podłogę (przygotowując ją do dalszego mycia), osuszyć, usunąć niewielkie drobiny brudu (nawet te zaschnięte) usuwając do 99,3 % bakterii.

ASUS Eclean EC-02

Jeżeli ktoś myślał, że ASUS produkuje tylko sprzęt komputerowy, to się zwyczajnie pomylił – choć trzeba przyznać, że logo jest inne. Model ten jest nie tylko ładny, ale funkcjonalny. Posiada filtry HEPA, waży niewiele (2,7 kg), a przy tym jest w stanie pracować przez 90 minut – pełne ładowanie trwa 4 godziny. Jego wadą jest mniejszy, w stosunku do konkurencji, pojemnik o pojemności 0,2 l.

iRobot Roomba 620

To jeden z tańszych, co nie oznacza, że gorszych modeli na rynku. iRobot Roomba 620 posiada wszystko co niezbędne – filtr, spory pojemnik na odpady (0,46 l), a także wystarczającą moc (33 W). Nie jest to rzecz jasna najtańszy robot na rynku, ale uwierzcie, że poniżej pewnego pułapu cenowego nie warto schodzić – stwarza to więcej frustracji niż pożytku.

Zamów ten produkt w OleOle!

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?