Recenzje Konsole i gry
PS4_HEAD

Z perspektywy kilku miesięcy można śmiało powiedzieć, że sukces nowej konsoli Sony – PlayStation 4 był naprawdę ogromny. Platforma ta osiągnęła najwyższy wynik sprzedażowy w historii, przebijając dość znacznie Microsoft, ze swoją nową wersją konsoli Xbox. Towarzyszyły temu nie tylko szumne zapowiedzi i rozdmuchana bardzo mocno promocja, ale i autentyczne zainteresowanie ogromnej rzeszy graczy. Nowa konsola miała w końcu wykorzystywać w pełni bardzo zaawansowaną grafikę. Mówiono też o grach nowej generacji – powalających wielkością świata, fizyką i szczegółowością. Jednym słowem – miało być idealnie.

Dziś, kilka miesięcy po premierze, można chyba podsumować to, jak wszystko wyszło. I choć chciałoby się oczywiście powiedzieć, że nie ma rzeczy idealnych, i także w tym wypadku nie wszystko poszło dobrze, to jednak trzeba obiektywnie oddać japońskiej firmie – odwaliła kawał dobrej roboty. Konsola, chociaż nie powaliła na kolana, okazała się bardzo dobrym sprzętem, zarówno w kwestii wykonania, jak i możliwości. Nie sposób uniknąć oczywiście porównań z poprzednią konsolą PSX3, jednak śmiało można powiedzieć, że 4ka sprostała bardzo wysokim oczekiwaniom. Zapraszamy więc do recenzji.

PlayStation 4

Muszę niestety zacząć od negatywu. Rzeczą, na którą sporo osób zwracało dość silną uwagę, była plastikowa, dość dziwna konstrukcja sprzętu, która sprawiała wrażenie, jakby zaraz miała się rozlecieć. Na całe szczęście było to tylko wrażenie, a trzeszczące części zawsze zostawały na miejscu (jednak nie przez przypadek mówi się, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze). Konsola jest dość trwała, a sam design bardzo fajny (przynajmniej w mojej opinii). Czarny kolor pasuje w zasadzie do wszystkiego, a ostre boki i odrobinę nieregularny kształt (nie mamy tu do czynienia z prostopadłościanem a równoległościanem) czynią ją bardzo ciekawą. Wygląda futurystycznie i elegancko, i tutaj duży plus dla designerów.

Interfejs, różni się odrobinę od swojego starszego brata. O ile w PS3 bez problemu można było znaleźć guzik włączający maszynę, to tutaj jest już ciężej. Znam sporo osób, które nie mogły sobie poradzić ze znalezieniem przycisku Power. Chociaż znajduje się na froncie, jest ledwie widocznym paskiem, który zupełnie nie przypomina przycisku. Jeśli jednak raz znajdziemy włącznik, później nie powinno być już problemów z przyzwyczajeniem się do tego rozwiązania, co więcej, można dostrzec jego zalety – przycisk wygląda jakby był nieodłączną częścią konsoli, nie wystaje i nie razi swoim wyglądem. Ale o fajnym designie już przecież wspominałem.

PS4 - tył i przód

Dość mocno zmieniły się też pady – i to zarówno jeśli chodzi o funkcjonalność jak i wygląd. Gałki sterownicze zostały przesunięte bardziej w górę i odrobinę oddalone od siebie, dzięki czemu wygodniej się z nich korzysta. Przycisk „start” i „select” zostały przesunięte na przednią część pada, a zamiast tego, urządzenie wyposażono w dotykowy panel. Można z niego korzystać w niektórych grach, chociaż na razie ilość tytułów, które wykorzystują tę funkcję, jest dość mała. Pozostałe przyciski pozostały w miarę w tym samym miejscu, ale całość jest jakby lepiej wyprofilowana – przyjemniej leży w ręku. Ale może to tylko moje nastawienie? 😉 Warto też dodać, że z poziomu pada można włączyć i wyłączyć konsolę, a także zastępują one w pewnym stopniu joysticki Move.

Niestety konsola PS4 nie jest całkowicie bezawaryjna. Chociaż mi osobiście nie zdarzyło się, żeby się zawiesiła, to paru moich znajomych mówiło, że podczas pobierania gry potrafi odmówić bezpieczeństwa. Przez te kilka miesięcy od premiery w internecie można było też zobaczyć zrzuty z krytycznym niebieskim ekranem, informującym o fatalnym błędzie. Całe szczęście zwykły reset konsoli wystarczał zazwyczaj, żeby znowu dobrze działała.

PS4 - pady

Bardzo sprawnie działa natomiast system integracji starego konta PSN z nową konsola. Przez wszystko zostajemy przeprowadzeni już przy pierwszym włączeniu maszyny, i odbywa się to szybko i bezproblemowo. Po chwili można zobaczyć swoje trofea, znajomych i informacje z serwisów społecznościowych na ekranie telewizora, i muszę przyznać, że wszystko zaciąga się bezbłędnie. Widać tu też dobre założenia z których wyszli konstruktorzy – żeby PlayStation 4 stało się najbardziej sieciową z dotychczasowych konsol – i chyba się im to udało! Interfejs wygląda jakby był stworzony do współpracy z internetem, wszystkie aktywności pojawiają się bezpośrednio na wallu, i w ogóle – wszędzie łatwiej trafić. Sam interfejs jest też dużo bardziej przejrzysty, a dzięki funkcjom takim jak RemotePlay można przenieść grę na ekran na przykład PlayStation Vita. Mała rzecz a cieszy!

Wnętrze PlayStation 4 można bez naciągania porównać z dobrej klasy komputerem osobistym. Moc obliczeniowa jest bardzo przyzwoita, więc gry mogą wyglądać naprawdę spektakularnie. Mówiło się zresztą o prawdziwej rewolucji – mieliśmy zacząć zbliżać się do momentu, kiedy ciężko odróżnić rzeczywistość wirtualną od tej prawdziwej. No właśnie – mówiło się. Nikt nie przeczy temu, że możliwości nowej konsoli są ogromne, jednak programiści firm produkujących gry nie mieli jeszcze szans, żeby w pełni je wykorzystać. Z tego powodu na tej konsoli królują na razie tytuły z jej poprzednika, które wyglądają tylko nieznacznie lepiej. Oczywiście jest kilka zapierających dech w piersiach gier (jak choćby Killzone), jednak jeśli posiadacze tej platformy narzekają – robią to właśnie ze względu na mała ilość gier. Całe szczęście powoli się to zmienia, i kolejne tytuły (jak choćby Watch Dogs) mają pokazać na co stać PlayStation 4.

Killzone PS4

Jeśli spojrzymy więc na całość, można z pewnością stwierdzić, że Sony dało radę. Nie wypuściło na rynek bubla, tylko pełnowartościowy produkt, który może nie spełnił wszystkich pokładanych w nim nadziei, ale z pewnością ich większość. Bardzo pocieszający jest fakt, że z kolejnymi aktualizacjami w konsoli występuje coraz mniej błędów, a producenci, którzy w końcu mogą korzystać z całego dobrodziejstwa inwentarza PS4, zaczynają produkować gry rewolucyjne. I to pełną gębą.

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?