Recenzje Małe AGD
HEAD

Nie wiem za wiele o odkurzaniu, raczej staram się go unikać jak ognia. Pewnie, gdy już potykam się o sterty dziwnych rzeczy, o których nigdy bym nie pomyślał, że mogą znaleźć się w moim mieszkaniu, nie ma wyboru. Biorę się wtedy w garść, zakładam jakieś wysłużone spodnie, i chwytam za rurę od odkurzacza. Do wczoraj myślałem, że to jedna z tych rzeczy, których nie cierpimy, ale które musimy robić, i których nie da się niczym umilić. No właśnie – do wczoraj, czyli do dnia, w którym wypróbowałem odkurzacz marki Thomas o nazwie Crooser Parquet Pro. Dość długa nazwa jak na odkurzacz, ale jest chyba adekwatna z tym, co i jak robi. A robi dużo i dobrze. Nawet bardzo. 😉

Crooser - pudełko

Nie widziałem nigdy zbyt wielu różnic pomiędzy poszczególnymi odkurzaczami. Dla mnie urządzenie miało po prostu dobrze zbierać nieczystości, i mieć na tyle mocne ssanie, żeby nic nie pożądanego nie zostawało na parkiecie. Firma Thomas postanowiła jednak mi, ignorantowi w tej dziedzinie pokazać, że bardzo się mylę, i różnice pomiędzy poszczególnymi odkurzaczami są. I to nie tylko w cenie.

Odkurzacz zapakowany jest bardzo dobrze – zarówno samo urządzenie jak i poszczególne części, których, jak się niedługo przekonacie, jest bardzo dużo, były tak ułożone, żeby nie latały po wnętrzu opakowania i nie niszczyły siebie nawzajem. Każda część była odpowiednio zabezpieczona, a jest co zabezpieczać, bo wykonane są porządnie, z wielką dbałością o szczegóły. Powodem jest kraj produkcji – Niemcy. Nie dość, że rzadko widuje się sprzęt AGD zrobiony gdzie indziej niż w Chinach lub na Tajwanie, to jeszcze za budowę, od początku do końca wzięła się nacja, która słynie z solidności i dbałości o szczegóły. Widać to na każdym kroku korzystania z odkurzacza Crooser Parquet Pro.

Crooser Parquet Pro 2

Oprócz samego urządzenia, dostajemy długi, zginany wąż, którą podłączamy do odkurzacza i stalowej rury. Z obu stron posiada ona specjalne zaczepy, które zaskakują, gdy tylko włożymy ją do odpowiedniego gniazda. Wąż zaskakuje od razu, idealnie dopasowując się do wnętrza otworu, co wcale nie zdarza się tak często w innych, gorszych jakościowo urządzeniach. Nie raz spotkałem się z sytuacją, gdy trzeba było nieźle się napocić wciskając na siłę końcówki, które za nic nie chciały tam wejść. Tu jest inaczej, wszystko dzieje się szybko, wygodnie i bardzo komfortowo.

Na drugim końcu węża, znajduje się plastykowy pałąk, rączka, którą trzymamy w dłoni podczas odkurzania, kierując pracą szczotki/ssawki. I tutaj nastąpiło moje zdziwienie – idealnie w miejscu gdzie znajduje się kciuk, mamy 3 przyciski. Jeden ma symbol „power” i łatwo się domyślić, że służy do włączania i wyłączania urządzenia. Pozostałe dwa służą do przeskakiwania pomiędzy poszczególnymi programami, które różnią się od siebie głównie mocą ssania. Przyciski są gumowe, i bardzo wygodne w użyciu. Łączność z głównym urządzeniem działa bez zarzutu, a dodatkowo nie da się przez przypadek wyłączyć urządzenia – przycisk trzeba dotknąć mocno i chwilę przytrzymać. Świetne zabezpieczenie. Warto też dodać, że tuż za tą małą kontrolką, znajduje się regulowany wentyl, zmniejszający ciąg rury.

Podwójna rura, którą podłączamy do węża zrobiona jest z metalu i wygląda bardzo solidnie. Oczywiście doskonale trzyma się węża dzięki zaczepowi. Można ją regulować, a odbywa się to w bardzo wygodny sposób – wystarczy nacisnąć łączenie i przesunąć do albo od siebie. Wylot łączenia jest obity gumą, więc całość chodzi gładko i przyjemnie. Dodatkowo dzięki blokadzie, rura nie zmienia swojej długości wtedy, kiedy tego nie chcemy.

końcówki

Razem z odkurzaczem dostajemy szereg końcówek, które służą do różnych rzeczy. Mi najbardziej spodobała się turbo szczotka. Jest to najbardziej masywna końcówka, która pod plastykową powłoką ma napędzaną powietrzem, obracaną szczotkę, która w bardzo dokładny sposób zbiera wszystkie nieczystości. Idealnie pasuje zarówno do dywanów, jak i parkietów, choć z tych ostatnich zbiera nieczystości odrobinę gorzej, niż z dywanu. Oprócz mocy ssania można regulować szybkość obracania się szczotki specjalnym suwakiem, który znajduje się na samej końcówce. Pozwala to w jeszcze lepszym stopniu dopasować ciąg do potrzeb. Bardzo fajnie zareagowała też ta szczotka na cięższe przedmioty, które zostawiłem na ziemi – na przykład monetę 10gr wessała, chwilę nią pokręciła i zostawiła na miejscu. Mam tylko nadzieję, że to przemyślna konstrukcja, a nie przypadek. 😉

końcówki 2

Oprócz turbo szczotki odkurzacz wyposażony jest w jeszcze dwie, masywniejsze końcówki. Jedna jest zaopatrzona w końskie włosie, dzięki czemu idealnie nadaje się do delikatnych parkietów, a także różnego rodzaju mebli. Doskonale zbiera sierść zwierząt i włosy w łazience. Następną jest pojemną, i doskonale czyszczącą szczotką do parkietu. Jest uniesiona odrobinę nad ziemię, dzięki czemu nie rysuje podłoża, i doskonale zbiera nieczystości. Oczywiście prócz tych końcówek mamy jeszcze sporo innych, mniej rozbudowanych, pośród których jest na przykład okrągła końcówka do czyszczenia trudno dostępnych miejsc i tym podobne. Wszystkie te dodatki zostały wykonane na naprawdę wysokim poziomie, a do tego są po prostu ładne.

Sam odkurzacz przykuwa uwagę już od pierwszej chwili. Osobiście dostałem czarny model (z pomarańczowymi i szarymi akcentami), który pasuje do praktycznie każdego wnętrza. Ścianki odbijają obraz, są śliskie i wyglądają na trwałe. Wszystkie krawędzie Crooser Parquet Pro zabezpieczone są gumowymi obiciami, które nie pozwalają na uszkodzenie urządzenia. Dodatkowo główną, pomarańczową obręcz ochronną można zdjąć, albo wymienić na obręcz innego koloru. Dla każdego coś miłego.

spód odkurzacza

Najfajniejszy w odkurzaczu Thomsona jest moim zdaniem panel kontrolny. Co prawda znajduje się tam tylko 5 przycisków (oprócz dwóch dużych guzików po bokach – jeden włączający sprzęt, a drugi zwijający kabel), ale to 5 przycisków na grzbiecie odkurzacza sprawiło mi największą radość. Dlaczego? Zabrzmi to może dziecinnie ale… Są dotykowe i fajnie się świecą. 😉 Wiem, nie powinny mi się podobać takie drobiazgi, ale naprawdę fajnie jest mieć odkurzacz z panelem dotykowym.

Odkurzacz pracuje dość cicho, choć nie tak, jak się tego spodziewałem. Producenci raczej nie żałowali pieniędzy na konstrukcję tego sprzętu, więc nie podejrzewam, że oszczędzali na wyciszeniu silnika, więc zakładam, że po prostu ciszej się już nie da. Ssanie jest w nim naprawdę mocne i to nawet przy słabszych programach. Moim zdaniem odkurzacz ssie nawet odrobinę za mocno, ponieważ przy programie dla firanek, zasysał mi do góry cały dywan. Ale możliwe, że ja robiłem coś nie tak.

filtr

Odkurzacz otwiera się bardzo prosto. Po otwarciu widać wymieniany worek na odpady oraz filtr. Filtr ten zrobiony jest ze specjalnych włókien, które spowalniają jego zużycie, oraz nie przedostają się do atmosfery pomieszczenia. Jednym słowem – wszystko na swoim miejscu!

Podsumowując – Crooser Parquet Pro to chyba najlepszy obecnie odkurzacz na rynku, a przynajmniej najlepszy z jakim się zetknąłem (ale nie będę ukrywał, że zetknąłem się tylko z kilkoma. I oby w przyszłości było ich jak najmniej!). Jest wygodny, dobrze spełnia swoją rolę, a do tego wydaje się być bardzo trwały. Nie pozostaje mi nic innego jak zakończyć tę recenzję słowem – polecam!

A tutaj dwa filmy pokazujące odkurzacz w akcji. Wiem, że oświetlenie średnie, ale co zrobić, gdy ma się do dyspozycji tylko smartfona i ekonomiczne żarówki… 😉

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?