Felietony
Vine

Rozszerzona rzeczywistość

Wstaję rano, biorę szybki prysznic, ubieram się i otwieram sejf. Wyjmuję kilka pokaźnych plików banknotów (każdy z wysokim nominałem), plany banku który obserwuję od kilku dni, i dwa karabiny automatyczne. Dzisiaj napadnę na tą placówkę – kończy mi się termin spłaty długu u dość nieprzyjemnego jegomościa. Oczywiście, mógłbym zająć się i nim, ale w nowym mieście niekoniecznie chcę palić za sobą wszystkie mosty.

Tak w dzisiejszych czasach wygląda poranek bardzo dużej ilości osób. Świat wirtualny zmienił nasze postrzeganie rzeczywistości w większy sposób, niż ktokolwiek chciałby przyznać. Kiedyś, żeby przeżyć coś takiego, trzeba było przeczytać książkę sensacyjną, bądź wybrać się do kina na film akcji. Dzisiaj mnogość światów wydaje się prawie nieskończona, a możliwości interakcji – nieograniczone. Gdy skończymy już napad na bank, możemy przecież zawsze wybrać się do znajomego Orka, żeby polować na demony w świecie World of Warcraft, albo odbyć szybką potyczkę na magię i miecz w Summoner’s Rift. I choć gry mają oczywiście najwięcej wspólnego z rozszerzoną rzeczywistością, o której staje się coraz głośniej, to przemiana nastąpiła też w dużo bardziej prozaicznych dziedzinach życia.

Social life = social media

Idealnym przykładem są portale społecznościowe. Jeszcze nie tak dawno temu, żeby dowiedzieć się jakie są plany na wieczór, gdzie jest dobra impreza na mieście albo kto jest dzisiaj wolny a kto zajęty, trzeba było wykonać niekończącą się listę telefonów, albo iść po prostu na ślepo. Dzisiaj wszystkich tych informacji, a także wielu, wielu innych, można dowiedzieć się z Facebooka, Twittera itp., itd. Powstały portale czysto biznesowe (Golden Line), fotograficzne (Instagram), a teraz także i video (czyli Vine, o którym będę pisał). Nasza Klasa skontaktuje nas ze znajomymi ze szkoły, na Pinterest znajdziemy mnóstwo foodporn, a Grono … no cóż, Grono już nie żyje. Oczywiście wiele osób twierdzi, że portale społecznościowe bardzo spłyciły relacje między ludźmi, jednak gdzie indziej bylibyśmy uzyskać o znajomym tyle informacji co na takim właśnie portalu? Dzięki temu możemy porozmawiać z osobą, której nie widzieliśmy kilka lat – i jeśli nie jest to zacieśnianiem więzi, to nie wiem już jak to nazwać …

social media

Ruchome obrazki – Vine

Vine.co to nowy portal społecznościowy, który różni się dość znacznie od innych. Na próżno szukać w nim wielu informacji o znajomych, wpisów opisujących samopoczucie, czy recenzji ulubionych filmów. Podobnie jak Instagram wcześniej, twórcy Vine.co postawili na minimalizm. Dlatego na profilu użytkownika znajdziemy raczej galerię filmów, niż jakiekolwiek dłuższe teksty. Z jednej strony zadowala to ludzi, którzy lubią funkcjonalność i prostotę, samą esencję materiału, bez zbędnej otoczki, z drugiej dla wielu osób jest to po prostu za mało.

vinecartoon

Główną funkcją tego portalu jest możliwość nagrywania krótkich, 6-sekundowych filmów. Dzięki nowatorskiemu rozwiązaniu, pozwalającemu na szybką pauzę, filmy te są bardzo dynamiczne, a przez to i realistyczne. Pomysł pauzy jest bardzo prosty – film nagrywa się tak długo, jak długo trzymamy rękę na wyświetlaczu/klawiszu. Brak dotyku, oznacza stop nagrywania. Dodatkowa absencja filtrów, i różnych udziwnień sprawia, że wszystko jest możliwe do zrobienia nawet przez przedszkolaka. No i nie trzeba mieć wcale umiejętności operatorskich – żaden z tych filmów do Oscara pretendować nie będzie, i wręcz wypada, żeby wyglądał prosto i amatorsko. To jest w końcu życie, a nie zmyślona opowieść.

6 sekund na opowieść

Bardzo kontrowersyjna okazała się bariera 6 sekund. Wiele osób, które zaczynały swoją przygodę z serwisem, mówiło, że jest to zwyczajnie za mało czasu, żeby zawrzeć wszystko to, co chce się filmikiem wyrazić. Że 6 sekund nie wystarczy, żeby zakomunikować znajomym cokolwiek. Jednak szybko okazało się, że te kilka sekund, to nie tylko idealny czas nagrania (często rozbieganym ludziom z pokolenia, które nie pamięta świata bez internetu ciężko jest się skupić dłużej), ale również wyzwanie. Jak zamknąć w 6 sekundach esencję tego, co chcemy pokazać? Jak zainteresować znajomego, ale czasami zupełnie obcą osobę, swoim mini dziełem? Zależy to tylko i wyłącznie od kreatywności użytkowników serwisu, a ta, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, okazała się ogromna. Naprawdę łatwo trafić na filmik, który zwali z nóg humorem, bez problemu można też znaleźć szybkie toutoriale, bardzo ułatwiające życie. Absurdalne sytuacje, niebezpieczeństwa i normalne, codzienne życie z innej perspektywy – to tylko niektóre z tematów, które za pomocą Vine poruszają ludzie.

Vine mobile

Okazało się, że te proste zasady i założenia zyskały dużą popularność. Szybkość rozrastania się portalu, została zauważona przez Twittera, który tym razem, nie pozwolił na wyrwanie sobie dobrze rokującego narzędzia (gdy Facebook przejął Instagram, Twitter dość intensywnie szukał czegoś, co pozwoliłoby mu konkurować z imperium Zuckerbegra) i kupił stronę. Nie wpłynęło to na główne założenia, ani motorykę rozprzestrzeniania się portalu. Strony pod tytułem „Best Vines” czy „Coolest Vines” zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu, a fan page na Facebook z najlepszymi filmikami robionymi tą techniką ma już ponad 13 milionów fanów (i to niezwykle aktywnych – filmy nadsyłane przez fanów mają średnio po 200 tysięcy lajków i mnóstwo komentarzy) – tyle samo, ile było pod koniec wakacji samych użytkowników portalu! A liczby te zwiększają się lawinowo …

Instagram Camera

Na pewno pomogło niedawne otwarcie się na użytkowników systemu Android. Przez długo czas (o ile można mówić w takich kategoriach w przypadku portalu, który istnieje od początku 2013 roku) Vine dostępny był tylko na system iOS, co doprowadzało do szewskiej pasji tych, którzy nie lubią marki Apple. Wykorzystali to twórcy Instagrama tworząc funkcję Instagram Camera – można w nim nagrywać filmiki do 15 sekund, nakładać różne filtry i bawić się w obróbkę. Jednak większa swoboda i więcej możliwości nie okazało się w tym wypadku działać zbawiennie – ludzie bardziej docenili pierwowzór i Vine jest jedną z najszybciej rozwijających się obecnie platform komunikacji internetowej. Czyżby nadchodził początek obrazków ruchomych, tak jak w świecie Harrego Pottera?

Vine dla Androida

Vine jako środek promocji?

Oczywiście na razie portal znany jest głównie za granicą – jak zwykle spotykamy się z opóźnieniem trendów na polskim rynku. Jednak nawet po swoich znajomych widzę, że lubią posługiwać się tym narzędziem – bo dostarcza ono po prostu mnóstwo frajdy. Dlatego właśnie mamy dla Was pewną propozycję – skorzystajcie z naszego konkursu, żeby nie tylko poznać ten portal, ale również zdobyć możliwość na wygranie żelazka marki Philips wartego 1000zł. W końcu każdy lubi łączyć przyjemne z pożytecznym! Wszystkie informacje znajdziecie na tej stronie www.oleole.pl

Vine vs Instagram

Bartosz Filipowicz

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?