Recenzje Gadżety
Withings-Pulse-620_head

Withings Pulse

Po recenzji FitBit Zip, którego miałem okazję opisywać w zeszłym miesiącu, przyznam, że trochę wkręciłem się w urządzenia, które nazywam, trochę mylnie, krokomierzami. Dlaczego mylnie? Dlatego, że jest to tylko jedna z ich wielu funkcji, i to nawet nie ta podstawowa. Nowoczesne krokomierze przede wszystkim monitorują całość aktywności (czy też w przypadku niektórych – braku aktywności) naszego organizmu w ciągu dnia i nocy. Mierzą puls, liczą spalone kalorie, informują o przebytym dystansie czy pokonanej wysokości, a nawet sprawdzają jakość snu. Do tego łączą się przez Bluetooth z naszymi smartfonami, tabletami i komputerami, żeby później przedstawić wszystko w formie przejrzystych wykresów. I taki właśnie jest Withings Pulse, którego dostałem do testowania. Jak się spisał?

Wygląd i design

Do ręki dostałem małe, czarne urządzenie o matowym odcieniu. Nie podoba mi się to, że większość urządzeń liczących kroki ma gładkie powierzchnie, które wyjątkowo łatwo przyciągają różnego rodzaju rysy i otarcia. W wypadku Withings Pulse mamy do czynienia z gumową, twardą powłoką, która wygląda bardzo stabilnie. Dodatkowo fakt, że jest czarny, sprawia, że pasuje do różnych sytuacji – niezależnie czy wkładałem dres i szedłem pobiegać, czy szedłem do pracy w koszuli z urządzeniem wetkniętym za pasek – zawsze pasował do sytuacji. Zewnętrzna powłoka jest ściągana, samo urządzenie ma matową, gładką powierzchnię, ale ja nie radziłbym wyciągać urządzenia z tego etui. Zresztą jego ogólny wygląd jest bardzo fajny – bez zbędnych bajerów czy tandetnych kolorów, w wymiarach idealnych do użytkowania (43 x 22 x 8 mm). Dodatkowo bardzo podoba mi się to, że gumowa powłoka chroni go przed urazami mechanicznymi – kilka razy spadł na ziemię, i nie wywarło to na nim absolutnie żadnego wrażenia. Nie wiem z jak dużej wysokości musiało by spaść to 8-gramowe urządzenie, żeby coś mu się stało…

Withing Pulse - zestaw

Krokomierz można nosić na kilka sposobów. Z tyły znajduje się metalowy klips (przykryty gumową powłoką, więc nie jest tak, że nagle, z urządzenia wystaje coś, co zupełnie do niego nie pasuje), którym można przytwierdzić urządzenie do paska, szlufki spodni, czy kołnierzyka koszulki. Klips jest wystarczająco mocny, żeby utrzymać urządzenie nieruchomo i ani razu nie zawiódł mnie podczas treningów. Można oczywiście włożyć urządzenie w kieszeń – mieści się do niej, i układa w środku bardzo dobrze. Istnieje jeszcze trzecia możliwość – włożyć Withings Pulse do specjalnego, materiałowego pokrowca dołączonego do zestawu. Można go owinąć wokół ręki i korzystać z krokomierza jak z zegarka, albo wokół kostki, dzięki czemu mamy wolne nadgarstki, a urządzenie dalej pracuje. Materiałowa obwoluta dołączona została w celu monitorowania poziomu snu w nocy, jednak z własnego doświadczenia wiem, że doskonale sprawdza się również podczas treningu. Dziwi mnie tylko jej kolor – z jednej strony jest czarna a z drugiej… wściekle pomarańczowa. Parafrazując dwie starsze panie, które swojego czasu stały się hitem internetu – po co to komu, na co to komu? 😉

etui

Ale oczywiście Withings Pulse to nie tylko wygląd i wygoda użytkowania, ale przede wszystkim funkcje. A tych urządzenie, jak na swoją wielkość i wagę, ma całkiem sporo.

Funkcjonalność

Przede wszystkim dostajemy więc licznik kroków i od razu muszę przyznać, że jest bardzo dokładny. Miałem już wątpliwą przyjemność korzystania z krokomierzy, które potrafiły naliczać odległość leząc spokojnie na biurku, oraz takich, które twardo pokazywały 0, nawet mimo tego, że byłem pod koniec biegu, a pot lał się ze mnie strumieniami. Tutaj o żadnej z tych sytuacji nie mogło być mowy. Elektroniczny licznik dokładnie oddaje ilość przebytych kroków, niezależnie od tego jak szybko się poruszamy. Można więc z dokładnością do jednego stąpnięcia policzyć sobie dystans z domu do pracy, sklepu czy siłowni. Duży plus za dokładność pomiaru.

Withings Pulse, jak sama nazwa wskazuje, mierzy też puls. Do tego musi się znajdować we wspomnianym wyżej etui na rękę – ciężko byłoby mu bowiem mierzyć puls znajdując się np. w kieszeni. Ciężko mi powiedzieć, jak dokładnie mierzone jest tętno, nie znam się na tym bowiem zupełnie. Niemniej jednak prawidłowość, że tętno miałem tym większe, im intensywniej ćwiczyłem, została zachowana, i dokładnie to samo pokazywał Withings Pulse. Więc wierzę na słowo producentom, że puls mierzony jest dokładnie.

Withing Pulse - za paskiem

Mały, czarny monitor aktywności doskonale mierzy też głębokość i jakość naszego snu. Poprzez pomiar tętna można się dowiedzieć jak bardzo organizm wypoczął podczas ostatniej nocy, a nawet obejrzeć wykres jakości snu na ekranie komputera czy smartfona. Niby nic, bo przecież sami powinniśmy czuć mniej więcej jak spaliśmy w ciągu ostatniej nocy – a jednak cieszy. Wiedząc bowiem jak śpimy, możemy popracować nad tym, żeby wysypiać się lepiej.

Jedną z rzeczy, które na pewno zainteresuje użytkowników (zwłaszcza płeć piękną) jest miernik spalonych kalorii. Wpisując do aplikacji swoją wagę, wiek i inne dane, możemy mierzyć ile kalorii spalamy w ciągu dnia, czy to na treningu, czy to robiąc zwyczajne rzeczy. Tak samo jak w przypadku snu, wszystko można później sprawdzić na przejrzystych, dobrze zaprojektowanych wykresach. Co ciekawe, wykresy te (zarówno jeżeli chodzi o pomiar jakość snu jak i spalone kalorie) można obserwować aż do 10 dni wstecz, co pozwala na obserwację swojej aktywności w dłuższym okresie. Przyjemna i przydatna sprawa.

Pulse - bieg

Oczywiście dochodzą jeszcze takie rzeczy jak pomiar pokonanej odległości, wysokości i kilka innych, przydatnych funkcji.

Obsługa

Urządzenie obsługuje się bardzo intuicyjnie. Wyposażone jest w mały (128 × 32 pikseli), jednokolorowy wyświetlacz z matrycą OLED. Nie wiem po co mu aż tak dobry ekran – to pytanie do producenta, jednak ciężko narzekać, że coś jest zbyt dobre. Urządzenie obsługuje się za pomocą dotyku, i trzeba to podkreślić – ekran dotykowy ma świetną jakość i czas reakcji. Bezbłędnie rozpoznaje punktowy dotyk jak i przesunięcie, przełączające nas pomiędzy ekranami. Obsługa jest zresztą bardzo intuicyjna – chociaż do Withings Pulse dołączona jest krótka instrukcja, do wszystkiego można szybko dojść samemu.

Krokomierz łączy się z komputerem, smartfonem lub tabletem poprzez technologię Bluetooth, bądź mały kabelek, którym można też ładować urządzenie. Bluetooth to najnowsza wersja, 4.0, która łączy się z innym sprzętem bardzo szybko, a przesył danych jest błyskawiczny, i w zasadzie bezproblemowy. Ani razu nie miałem problemów z synchronizacją urządzenia, mój telefon zawsze wykrywał Withings Pulse, gdy ten był w pobliżu. Nie raz miałem już sytuację, gdy kląłem głośno na sprzęt, który powinien synchronizować się z innymi, a tego nie robił, dlatego teraz pozytywnie się zaskoczyłem.

Withings Pulse - HD

Podsumowując – Withings Pulse jest świetnym urządzeniem, zarówno dla sportowych laików i amatorów, pół-profesjonalistów, jak i pełnych profesjonalistów, którzy chcą dokładnie zmierzyć swój wysiłek podczas treningu. Porządne wykonanie, przyjemny design, dokładność pomiaru i sposób przedstawienia wyników – wszystko to sprawia, że mimo swojej, dość wysokiej jak na krokomierz ceny, warto zastanowić się nad zakupem tego właśnie monitora aktywności. Ja w każdym bądź razie bawiłem się z nim świetnie!

Bartosz Filipowicz

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?