Recenzje Smartfony
YotaPhone_HEAD

Nie będę kłamał – przez moje ręce przechodzi masa naprawdę fajnego sprzętu. Dostaję do testowania nowe smartfony o najróżniejszych rozmiarach i ciekawych parametrach, nieprzemakalne tablety, które mocą mogą się już równać z lepszymi laptopami, oraz masę innych, ciekawych urządzeń. Ale od czasu do czasu trafia się prawdziwa perełka – urządzenie innowacyjne, ciekawe i pomysłowe, a jednocześnie funkcjonalne. A gdy już coś takiego się trafi, nigdy nie mogę przestać cieszyć się jak małe dziecko. No bo jak inaczej reagować na smartfon, który w świetny sposób łączy najlepsze cechy inteligentnego telefonu i czytnika e-booków?

Gdy w moich rękach wylądowało opakowanie YotaPhone, przez pierwsze momenty po prostu patrzyłem z podziwem na grację, z jaką zamknęli wszystkie części zestawu w świetnie wyglądającym pudełku. Jest to coś w rodzaju futerału na magnes, który dzięki wyłożeniu wnętrza twardą pianką, idealnie chroni każdy, osobny element „układanki”. Wszystko zabiera bardzo mało miejsca, więc z powodzeniem można wykorzystywać opakowanie do przenoszenia wszystkich części razem. Zestaw wyposażony jest, oprócz samego telefonu, w naprawdę niezłej jakości słuchawki, ładowarkę, ze świecącym się logo firmy, instrukcję, oraz mały, metalowy przyrząd, dzięki którym można bezpiecznie otwierać niektóre zakamarki telefonu. Całość nie pozostawia żadnych złudzeń – mamy do czynienia z telefonem bardzo dobrym jakościowo.

YotaPhone - pudełko

YotaPhone - pudełko 2

O ile opakowanie budziło zaciekawienie, to sam telefon wzbudza niemały zachwyt. YotaPhone jest idealnie czarny, gładki, pozbawiony jakichkolwiek przycisków. Jest to ciekawe, bo nawet minimalistyczne telefony firmy Apple mają przycisk na dole, stary, dobry „home”. W tym telefonie zrezygnowano nawet z wyświetlanych na ekranie stałych przycisków, które wbudowane są w systemy większości smartfonów. Ale o tym więcej w dalszej części recenzji. Wracając do wyglądu – ekran jest średnich rozmiarów (przekątna 4,3 cala), a jednym z mankamentów są zbyt szerokie ramki. Gdyby konstruktorzy z nich zrezygnowali, telefon mógłby być odrobinę mniejszy, ewentualnie można by go wyposażyć w ekran, o szerszej przekątnej. Tak jak jest, też jest dobrze (choć trochę topornie), ale to nie znaczy, że mogłoby być trochę lepiej.

Bardzo przyjemny jest za to materiał, z którego zrobione są boki telefonu. Przypomina on mieszankę bardzo twardej gumy i plastiku wysokiej jakości. Dzięki temu telefon kapitalnie trzyma się ręki i nie ślizga jak niektóre modele. W ogóle po całym YotaPhone widać, że jakość jest jednym z głównych haseł tego projektu. Telefon jest cały czarny, dzięki czemu odnajduje się w każdej sytuacji, a matowy odcień dopełnia elegancji Yota Phona. U góry mamy jeszcze włącznik i wejście na kartę SIM (a schowek na nią otwiera się metalowym dzyndzlem o którym wspominałem wcześniej) i jeden przycisk ba boku odpowiedzialny za regulację głośności. Minimalizm przycisków nadaje telefonowi fajny, futurystyczny feeling. Ale najlepsze za chwile… 😉

YotaPhone

Po drugiej stronie telefonu, tam gdzie zawsze znajduje się obudowa, mamy lekko zakrzywiony (wypukły) ekran, zrobiony w technologii E-Ink. O ile ten pierwszy to klasyczny w smartfonach IPS (klasyczny, ale jak na razie jeden z najlepszych, nie licząc coraz lepiej spisującego się OLED-a), świecący własnymi diodami, o tyle drugi, to wykorzystywany w czytnikach książek elektrycznych, zużywający bardzo mało energii ekran, który nie świeci własnym światłem i oparty jest o tusz elektroniczny. Co to oznacza? Po pierwsze można z niego czytać tylko przy normalnym świetle, słońca, albo lampy. W nocy nie zagramy już więc na nim w ulubioną gierkę. Chociaż i tak byłoby to niemożliwe, ponieważ ekran o wiele wolniej reaguje na bodźce, zmienia się z widocznym przeskokiem, więc wszystkie ruchome, i dynamiczne treści się do niego nie nadają. Dlaczego więc tak się cieszę, że wyposażono YotaPhone w taki ekran?

Po pierwsze, zużywa on o wiele mniej energii niż klasyczny ekran smartfona. Pobiera energię tylko przy zmianie ułożenia granulek elektronicznego tuszu, podczas gdy ekran LCD pobiera ją ciągle, żeby świecić własnym światłem. Dzięki temu właśnie czytniki e-booków mogą działać po kilka miesięcy bez ładowania. Po drugie, ekran E-Ink nie męczy wzroku, ponieważ działa na układ wzrokowy tak, jak strona książki, czy zadrukowana kartka. Sprawia to, że komfort czytania bardzo wzrasta, i na ekran po prostu chce się patrzyć. No ale koniec teorii – jak się to sprawdza w praktyce?

YotaPhone - LCD

YotaPhone - E-Ink

Telefon działa na normalnym Androidzie, chociaż dość istotnie zmienionym przez programistów. Obsługuje się go za pomocą normalnego ekranu dotykowego. Wszystkie treści, które możemy wyświetlić na drugim ekranie, tym z tuszem elektronicznym, oznaczone są u góry specjalnym znaczkiem. Wystarczy w niego klepnąć, i treści pojawiają się na tylnym wyświetlaczu. Można w ten sposób czytać czasopisma, książki, a nawet przeglądać niektóre zdjęcia (jeśli oczywiście nie przeszkadza komuś brak kolorów i nieco ziarnista faktura obrazu). Taką książkę można obsługiwać później tylko za pomocą tylnego ekranu – jego dół jest dotykowy, co pozwala przerzucać strony przesuwając palcem w lewo i prawo, bądź wrócić do głównego ekranu za pomocą podwójnego kliknięcia. Wszystko działa bardzo płynnie i bez zacinania się, co bardzo cieszy, biorąc pod uwagę innowacyjność tego rozwiązania. Co więcej, ekrany nie są ze sobą ściśle zsynchronizowane, dzięki czemu można czytać książki w podróży przy zgaszonym głównym ekranie, a telefon nie zużywa prawie wcale baterii. Genialne rozwiązanie.

Pozostałe funkcje YotaPhone są już bardziej zbliżone do klasycznych smartfonów (zestawienie słów jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia 😉 ). Tak jak pisałem wcześniej, producent nałożył graficzną nakładkę na Androida, ale nie jest ona nachalna ani przytłaczająca. Usprawnia za to kilka rzeczy, jak choćby przeglądarki Chrome, która jest lepiej zorganizowana i bardziej funkcjonalna niż w innych wersjach tego systemu. Mamy też klasyczne programy, takie jak Dysk Google, który służy do przechowywania i organizacji danych na telefonie, oraz w chmurze. Ciekawą aplikacją są Czasopisma Play, która na tym telefonie, dzięki wykorzystaniu ekranu E-Ink, przeżywa drugą młodość. Bardzo łatwo za jej pomocą zrzucić jakieś czasopismo, książkę, magazyn na drugi ekran, i oszczędzać baterię urządzenia. W osobnej zakładce są też aplikacje producenta, takie jak Bookmate, InternetHub czy MapsWithMe, ale z nich jakoś rzadziej korzystałem. Niemniej jednak telefon ten ma wszystko to, co powinien.

YotaPhone - The Walking Dead

YotaPhone działa płynnie i szybko, dzięki dobrym parametrom, w które wyposażyli go konstruktorzy. Procesor, który drzemie w środku to dwurdzeniowy Krait 1,7 GHz, wspierany dodatkowo aż 2 GB pamięci RAM. Sprawia to, że urządzenie śmiga bez żadnych przestojów, a nawet najnowsze gierki działają na nim aż miło (jedynym mankamentem jest odrobinę długie wczytywanie się folderów w aplikacji Dysk – w żadnym innym programie nie spotkałem się z takimi przestojami). Jest to o tyle fajne, że byłem prawie pewien, że podwójny ekran spowolni trochę działanie urządzenia – a tu taka niespodzianka. Oczywiście telefon ma też wszystkie moduły niezbędne do dobrego funkcjonowania i łączności, takie jak Wi-Fi i Bluetooth, które sprawdzają się oczywiście bardzo dobrze.

Telefon ma też dwa aparaty, jeden z przodu, i jeden z tyłu. Tylny ma bardzo dużą moc – aż 13 Mpix, a do tego kontrast i kolory zdjęć są bardzo przyjemne. Przedni aparat to tylko 2 Mpix, ale służy on głównie do rozmów video, lub robienia szybkich zdjęć na portale społecznościowe. Tak więc tu jest ok., ale bez większej rewelacji.

YotaPhone

Podsumowując – YotaPhone to telefon, który jest nie tylko nowinką technologiczną dla zapalonych geeków i techno maniaków. To pełnoprawny smartfon, o nowoczesnym, eleganckim wyglądzie, i płynnym, sprawnym działaniu. Dodatkowo dostajemy wraz z nim nowy wachlarz możliwości, które otwiera przed nami dodatkowy ekran E-Ink. Warto się zainteresować tym telefonem, bo tworzy kompletne, skończone i doskonale przemyślane urządzenie.

Jaka jest Twoja opinia na ten temat?